Michał J. oszukał co najmniej kilkanaście kobiet. Spotykał się z nimi, część z nich rozkochiwał w sobie, a część brał na litość. Opowiadał różne historie, aby wyłudzić pieniądze. Jedna z kobiet uwierzyła np. w zgubiony po spotkaniu portfel, inna w zablokowane konto bankowe i chore dziecko, któremu musi kupić leki.
- Pożyczyłam mu pieniądze w dobrej wierze - mówiła przed sądem jedna z poszkodowanych. Michał J. złożył wnioski o przeprowadzenie postępowania mediacyjnego i pójście na ugodę. Jak powiedział prokurator Piotr Miniecki kwoty, które oskarżony wyłudził od kobiet są różne - od kilkuset złotych do nawet prawie 50 tysięcy.
Oskarżony wzbudzał u pokrzywdzonych litość w stosunku do siebie, do swojej najbliższej rodziny, a nawet stosował pewne metody szantażu i groził rozpowszechnieniem kompromitujących materiałów
- mówił prokurator.
Michał J. od czasu zatrzymania jest tymczasowo aresztowany. Na salę został doprowadzony w kajdankach. Mężczyzna odpowiada również m.in za niepłacenie alimentów, bezprawne posługiwanie się kartami płatniczymi i stosowanie gróźb. Grozi mu do 8 lat więzienia.