Murawski przez rok nie grał jednak w piłkę z powodu kontuzji. Do zespołu wrócił w minioną niedzielę, wchodząc na boisko w końcówce spotkania z Legią Warszawa.
To wyraz zaufania klubu do doświadczonego piłkarza i roli, jaką od kilku lat pełni w naszej drużynie. Boiskowe cechy wszyscy doskonale znają, ale dodatkowo Radek dzięki swojemu charakterowi jest jednym z liderów w naszej szatni. Za nim bardzo trudny czas, musiał przejść operacje, a potem także żmudną rehabilitację. Teraz jednak jest już w pełni sił i może z optymizmem spoglądać w przyszłość. A my cieszymy się, że do nas wraca i będziemy kontynuować naszą współpracę
- mówi dyrektor sportowy Lecha Poznań, Tomasz Rząsa.
"Miałem trudny moment, straciłem rok grania. Jestem jednak szczęśliwy, że cały czas miałem wsparcie całego klubu. Szefostwa, pracowników, a także oczywiście sztabu szkoleniowego i drużyny" - mówi piłkarz.
Nie było żadnego dnia, żebym czuł, że zwątpili we mnie, że chcą zrezygnować. Wręcz po tym, jak się wydarzyło nieszczęście i był potrzebny zabieg, to dostałem zapewnienie, że rozpoczniemy rozmawiać o nowym kontrakcie. I to było dla mnie wspaniałe uczucie. Jedno to oczywiście słowa, a drugie czyny. Ale po tym, kiedy musiałem mieć drugi zabieg i szła ta rehabilitacja trochę wolniejszym tempem, klub wciąż obstawał przy swoim. Doszliśmy zresztą do porozumienia bardzo szybko. Mi na tym też zależało, bo czuję się tutaj bardzo dobrze, jakbym był w domu
- opowiada piłkarz.
Do tej pory Radosław Murawski rozegrał w Lechu 137 meczów, zdobył pięć goli i zaliczył pięć asyst.