Paweł Musiałek: to będzie ogromny skandal i utrata wiarygodności koalicji partii opozycyjnych
Chodzi przede wszystkim o miejsca, w których pozostaje naga gleba. "Liście tworzą ochronną warstwę" - tłumaczy ekolog Tomasz Knioła.
Po pierwsze zimą mrozy nie będą sięgały tak głęboko w glebę. Wilgoć może się gromadzić i wzbogacać korzenie także na wiosnę. Warto też wspomnieć o wartości przyrodniczej takiej ściółki. Bezkręgowce mogą składać tam swoje jaja, mogą zapadać w zimowy sen i stać się także pokarmem dla ptaków, które zimują w naszych miastach
- mówi Tomasz Knioła.
Mniej grabienia to także mniejsze koszty jesiennych prac utrzymaniowych i mniej zanieczyszczeń powstających chociażby podczas transportu. Do pozostawiania liści w miarę możliwości pod drzewami, krzewami i żywopłotami przychylają się poznańscy urzędnicy czy Zarząd Zieleni Miejskiej.
Do sprawy różnie podchodzą osiedlowi zarządcy. Tomasz Knioła obserwuje niepotrzebne grabienie głównie na Piątkowie. Dlatego przyrodnikowi szczególnie zależy na odpowiedzi Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.