Kasia Lins otrzymała wczoraj wieczorem aż trzy statuetki, w tym tę najbardziej prestiżową, w kategorii Artysta Roku. Przyjemne zaskoczenie dla niej i dla nas jest tym większe, że to kategoria bez tradycyjnych kilku nominacji, członkowie Akademii głosowali z całej puli artystów nominowanych we wszystkich kategoriach.
Dodatkowo Poznanianka dostała nagrody za najlepszy album w „alternatywnym popie” oraz za najlepszy teledysk za klip „Śmierć w bikini” – głosujący docenili jej ostatni projekt, w którym jako „Obywatelka K.L.” nawiązuje do postaci Obywatela G.C., przypominając utwory stworzone przez Grzegorza Ciechowskiego dla Republiki i nie tylko.
Laureatka trzech Fryderyków już jako 7-latka grała na pianinie, ukończyła Poznańską Ogólnokształcącą Szkołę Muzyczną II stopnia, następnie studiowała wokalistykę jazzową w Akademii Muzycznej w Gdańsku. Przełomowy dla artystki był rok 2013, kiedy to wystąpiła w programie telewizyjnym „X Factor” oraz wydała swój pierwszy, anglojęzyczny album „Take My Tears”, stworzony wraz z amerykańskimi muzykami. Pierwsze nominacje do Fryderyków otrzymała w roku 2018 za płytę „Wiersz ostatni”.
Trzy statuetki dla Kasi Lins to jedyne w tym roku Fryderyki dla artystów z Wielkopolski. Wśród nominowanych byli też Luxtorpeda, duet Zuta oraz Michał Wiraszko, który zaśpiewał podczas ceremonii utwór „Dni, które przed nami”.