Mistrzyni olimpijska zakończyła karierę. Aleksandra Mirosław spotkała się z młodzieżą
Rzeczniczka urzędu przekonuje, że wydatek był uzasadniony, ale zdaniem społeczników to zakamuflowany zwrot kosztów, jakie organizator – firma Good Taste Production – poniósł z tytułu dzierżawy Parku Cytadela.
To prosta, dwuwymiarowa rozrywka do przejścia w kilka minut.
Na wydarzeniach typu Game Jam, które trwają dwa dni, ludzie potrafią robić dłuższe mapy
– zauważa deweloper gier i współorganizator Game Industry Conference w Poznaniu, Wojciech Becla.
Rzecznik prasowy festiwalu BitterSweet, Szymon Liedtke, uzasadnia, że koszty wynikały ze złożoności zadania, jakim było stworzenie gry i jej promocja.
Wskazana kwota odnosiła się do realizacji całego projektu. Wymagała zatrudnienia ekspertów, stworzenia koncepcji kreatywnej i realizacji graficznej oraz technicznej
– tłumaczy.
Umowę podpisała zastępca dyrektora Gabinetu Prezydenta, Joanna Żabierek. Zapytaliśmy, czy ratusz jest zadowolony z efektów reklamy w grze i czy uważa je za proporcjonalne do kosztów.
Na podstawie przesłanego przez wykonawcę raportu urząd miasta jest zadowolony z zasięgów wygenerowanych przez grę.
„W tej transakcji nie chodziło jedynie o promocję” – przekonuje Jakub Orlik ze Strony Czynnej.
Organizator wydzierżawił Cytadelę za pieniądze, a potem Poznań znalazł bezkosztowe działania, które będą za tyle, ile kosztowała dzierżawa i rekultywacja terenu
– dodaje.