Ostatnie z 60 zastępów, które brały udział w akcji w najtrudniejszym momencie, opuściły teren zakładu w czwartek rano.
Akcja była wymagająca ze względu na dym nasycony toksycznymi substancjami, ale nikt z pracowników ani strażaków nie ucierpiał. Strażacy potwierdzili również, że woda w Warcie nie została skażona.
W porównaniu z wczorajszym popołudniem poprawiła się też jakość powietrza.
Mimo to poznański oddział Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej Wody Polskie utrzymał zakaz żeglugi na odcinku Oborniki - Wronki. Nadal obowiązuje również zakaz wędkowania w samych Obornikach.
Od rana na pogorzelisku pracują policjanci z wydziału kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Obornikach oraz biegły z zakresu pożarnictwa, którzy ustalają przyczyny pożaru.
Aspirant Martin Halasz z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej przyznał, że wczorajsze ustalenia wskazują na związek pożaru z procesem technologicznym.
Były tam dwie w miarę nowe linie produkcyjne, więc prawdopodobnie miało to związek z jakimś procesem technologicznym. Wiedzieliśmy również, że kwasy są przechowywane w różnych zbiornikach. Część z nich była wykonana z materiału podobnego do tworzywa sztucznego
- przekazał asp. Halasz.
Produkcyjna część hali, w której wybuchł pożar, zawaliła się i najprawdopodobniej będzie musiała zostać rozebrana. Konstrukcja sąsiedniej części administracyjnej jest w lepszym stanie, ale również została wyłączona z użytkowania.
Straty wstępnie oszacowano na ponad 50 milionów złotych.