Już sama podróż była wyzwaniem. "Do ośrodka misjonarzy w środku wyspy jechaliśmy pięć dni" - powiedział Radiu Poznań ratownik medyczny Tomasz Liber, który towarzyszył trojgu okulistów.
To była naprawdę męcząca podróż, bo samolotem, samochodem, łodzią, a później sprzęt był wielokrotnie przepakowywany. Ostatni odcinek pokonaliśmy takimi starymi drewnianymi wozami, gdzie ten sprzęt był ciągnięty przez zwierzęta. Pacjentów było bardzo dużo - głównie starsi
- relacjonuje Tomasz Liber.
Do polskich lekarzy trafili pacjenci, którzy nigdy wcześniej nie mieli kontaktu z okulistą. Dlatego zabiegi były trudne. "Pracowaliśmy w prawie 40-stopniowym upale" - mówi okulista Paweł Kapszewicz.
Pacjenci nigdy wcześniej nie byli nawet badani, więc zaćmy były bardzo trudne, bardzo twarde, trudne technicznie i trzeba było sobie z tym poradzić. Byli pacjenci, którzy najczęściej mieli zaćmę w jednym i drugim oku. Widzieli tylko, czy jest dzień albo czy jest noc, czyli mieli poczucie światła, więc nawet uratowanie im jednego oka, to nie było nawet poprawienie komfortu, tylko w ogóle funkcjonowania
- przyznaje Kapszewicz.
Uczestnicy misji pracowali w ośrodku misyjnym Berevo. Najstarsza zoperowana osoba miała 101 lat. Pacjenci, kiedy opuszczali ośrodek już widzieli. Sporo osób zgłaszało się także z urazami oczu i uszkodzoną rogówką.
Misja lekarzy trwała trzy tygodnie, a fundacja już przygotowuje przyszłoroczne wyprawy między innymi do Kamerunu i Sierra Leone oraz kolejne transporty z pomocą humanitarną.