"Muzeum będzie w stałej potrzebie finansowej" - mówi dyrektor Muzeum Powstania Wielkopolskiego, Przemysław Terlecki.
Muzeum nieustająco będzie potrzebowało pieniędzy na zakup eksponatów. I to nie tylko tych, które trafią bezpośrednio do gabloty w nowym muzeum. My każdego roku chcemy tworzyć dwie, trzy wystawy czasowe, takie monograficzne, które między innymi pokażą jak to Powstanie Wielkopolskie wędrowało po wielkopolskich miejscowościach.
Ogromne kwoty pochłonie także konserwacja eksponatów.
Wiele z eksponatów, które posiadamy, które kupujemy jest w fatalnym stanie. To się mówi w złym stanie zachowania. Je trzeba naprawić, podkleić, zszyć, wyprać, przeprowadzić gruntowną konserwację. To są duże pieniądze na to potrzebne
- dodaje.
Za pieniądze zebrane społecznie i przekazane przez samorządy zbudowane zostaną repliki sprzętu bojowego wykorzystywanego przez powstańców.
Nie mamy oryginalnych samolotów, które zdobyli powstańcy na Ławicy. Nie mamy wozu pancernego Erhardt, słynnego wozu z Budzynia, nie mamy czołgu Renault FT17, który armia wielkopolska walcząca w wojnie polsko-bolszewickiej - to był postrach, bo bolszewicy bali się naszych "rogatych diabłów", naszych żołnierzy w rogatywkach i bali się tych francuskich czołgów. Możemy dzisiaj repliki zrobić
- zaznacza dyrektor Terlecki.
Urząd Marszałkowski przypomina, że od początku dystrybucji w 2025 roku muzeum sprzedało już także ponad 1900 cegiełek w czterech nominałach: 100, 200, 500 oraz 1000 zł. Widnieją na nich wizerunki postaci zasłużonych dla powstania wielkopolskiego: gen. Stanisława Taczaka, gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego oraz Ignacego Jana Paderewskiego. Na cegiełce o nominale 100 zł znalazła się grafika przedstawiająca 1. Pułk Strzelców Wielkopolskich.