Ponad 100 osób pobiegło dla Szymona. „Walczymy o jego zdrowie”
Podobne manifestacje organizowane są tutaj co miesiąc, tym razem jednak na miejscu pojawiło się kilkunastu policjantów i zespół antykonfliktowy. Przed szpitalem pojawił się też przedstawiciel Urzędu Miasta. Urzędnik dwukrotnie podchodził, by pouczyć modlących się uczestników pikiety o naruszeniu prawa, a za trzecim razem nakazał im zakończyć zgromadzenie. Jak dowiedziało się Radio Poznań, powodem rozwiązania manifestacji było naruszenie prawa przez umieszczenie na banerze zdjęcia martwego płodu.
Uczestnicy zgromadzenia podkreślali, że mają pokojowe zamiary.
My pokojowo zawsze tutaj jesteśmy. Jeżeli jakiekolwiek odmawiamy różańce, zawsze jest to pokojowo. Było zgłaszane, przyszedł urzędnik miasta. Nie dość, że zakłócił, przeszkadzał, to jeszcze potem rozwiązał zgromadzenie. Byliśmy bardzo zaskoczeni, bo naprawdę tutaj nie robiliśmy nic złego.
- mówili uczestnicy.
Uczestnicy przekonywali, że ich zgromadzenie jest tylko modlitwą o „zaprzestanie grzechu aborcji” i nie utrudnia funkcjonowania okolicznym mieszkańcom. I zapowiedzieli, że nie przestaną modlić się przed budynkiem szpitala.
CZYTAJ: „Kobiety walczą o swoje dziecko, a muszą słuchać różańca”. Spór o pikiety przy szpitalu