Zamiast wyroku – wznowienie procesu. Taką decyzją podjął poznański sąd w głośnej sprawie Ukrainki, która miała znęcać się fizycznie i wykorzystywać seksualnie dzieci pod jej opieką. Swietłana P. w Ukrainie prowadziła rodzinny dom dziecka. Po agresji Rosji uciekła z podopiecznymi do Polski.
Czytaj: Miała bić, głodzić i wykorzystywać dzieci. Prokurator chce dla niej 15 lat więzienia
Zarzuty pod adresem oskarżonej dotyczą także wykorzystywania seksualnego dzieci przez inne, nieustalone osoby. Według prokuratury Swietłana P. przekazywała dzieci pedofilom. I ten wątek sąd chce jeszcze szczegółowo wyjaśnić. "Oskarżona nigdy się do tego nie przyznała" – mówi jej obrońca adwokat Jędrzej Kwiczor.
Kolejnym argumentem przeczącym tezom oskarżenia jest to, że owych mężczyzn, którzy mieli zabierać dzieci na różnego rodzaju niecne sytuacje, nikt nigdy nie widział, więc narracja o tym, że miało dochodzić do przestępstw o charakterze seksualnym – w ocenie obrony – jest nieprawdziwa
– podkreśla Jędrzej Kwiczor.
W sprawie domniemanych pedofilów prokuratura prowadziła oddzielne śledztwo. Zostało ono umorzone, bo nie wykryto sprawców.
Sąd chce się zapoznać z materiałami zebranymi w tamtym śledztwie i jeszcze raz przesłuchać oskarżoną. Zrobi to na listopadowej rozprawie.