220 placówek oświatowych w Poznaniu przeszło remonty
Ministerstwo Edukacji Narodowej spodziewa się, że z tego powodu w szkołach w całym kraju może przybyć 80 tysięcy uczniów.
W Poznaniu urzędnicy na razie nie odnotowali znaczącego wzrostu zainteresowanych zapisaniem dzieci do polskich placówek.
"Obywatele, którzy przybywali do Poznania po napaści Rosji na Ukrainę, w większości wybrali polski system edukacji już wcześniej" - uważa dyrektor Wydziału Oświaty w Urzędzie Miasta Poznania Przemysław Foligowski.
To jak naprawdę ta sytuacja będzie wyglądała w moim przekonaniu, dowiemy się, dopiero we wrześniu. Mamy kilka pojedynczych sygnałów ze strony dyrektorów, że jest zainteresowanie zwiększone ze strony rodziców dzieci obywateli ukraińskich skorzystaniem z polskiego systemu edukacji, ale są to pojedyncze przypadki i policzalne na palcach jednej ręki
- zauważa Przemysław Foligowski.
Po wybuchu wojny do poznańskich szkól i przedszkoli zaczęło chodzić około 5 tysięcy dzieci z Ukrainy.
Ta liczba nieznacznie rośnie, ale nie jest to liczba, która zachwiałby systemem
- dodaje szef poznańskiej oświaty i mówi, że w przedszkolach w stolicy Wielkopolski jest wolnych kilkaset miejsc oraz ponad tysiąc w szkołach podstawowych.