Z tej okazji bezdomni i ubodzy odwiedzający jadłodalnię przy ulicy Ściegiennego w Poznaniu przed posiłkiem odebrali prezenty.
- Ja dostałem golarkę, płyn do kąpieli, są to rzeczy, których używam codziennie, więc na pewno będzie to przydatne.
- Nie spodziewałem się, zapomniałem, że jest Dzień Mężczyzny, a że był Dzień Kobiet to pamiętałem.
- Wszystko, co jest fajne dla kobiety, można się poczuć dowartościowaną. Fajna akcja, bo nie zawsze jest możliwość zakupu takich produktów
- mówili obdarowani.
Zakonnice przygotowały paczki z darów od darczyńców i prywatnych firm. Wcześniej w sobotę 80 kobiet otrzymało "Shoeboxy" z kosmetykami dobrej jakości.
Jak powiedziała siostra Sergia ze Zgromadzenia Sióstr Albertynek, większość pań od dawna nic nie dostała na Dzień Kobiet.
Jedna pani powiedziała, że miała męża alkoholika, który ją zawsze bił i nigdy nie było na nic, tylko starała się, żeby dla dziecka zostało na jakieś jedzenie. Dużo pań się wypowiadało, że jak mąż zostawił, to nigdy, najwyżej tata bądź brat, jak pamiętał, to dał jakiegoś kwiatka
- przekazała siostra.
Produkty dla ubogich pochodzą ze zbiórek między innymi w zakładach pracy, biorących udział w akcji Project Shoebox. Nazwa pochodzi od pudełek po butach.
Albertynki wydają ubogim gorącą zupę lub drugie danie. Posiłki powstają z przekazanych darów.