Głosowanie w tej sprawie odbyło się na ostatniej sesji sejmiku województwa wielkopolskiego. Udziału nie wzięli w nim radni Prawa i Sprawiedliwości. Jeden z nich, Filip Żelazny, przekonuje, że uchwała nie doprowadzi do poprawy jakości powietrza. Wskazuje, że do tej pory tylko jedna gmina w 100 proc. zrealizowała założenia uchwały antysmogowej, a zdecydowana większość wykonała je w mniej niż 10 proc.
Mieszkańcy całej Wielkopolski sobie z tym nie radzą. W związku z tym przyjmowanie dokumentu opartego na fikcji nie spowoduje, że będziemy mieli czyste powietrze. Jeżeli tego naprawdę chcemy, to zwróćmy się do odpowiedniego ministerstwa, aby inaczej ułożyło program "Czyste Powietrze" albo stwórzmy program dopłat z województwa, który zapewnia dotacje niezależnie od tego programu rządowego
- dodaje Żelazny.
Z tymi słowami stanowczo nie zgadza się marszałek województwa Marek Woźniak. Jego zdaniem osoby starające się o wymianę tzw. kopciucha mogą skorzystać z działających programów dopłat lub preferencyjnych kredytów. "Nie możemy rezygnować z kontroli" - dodaje.
To jest trudne zadanie dla samorządów, które wymaga czasu, ale trzeba to robić. Nie można sobie pozwolić - tak jak chcieliby koledzy z PiS - na wprowadzenie jakiegoś moratorium. Ten czas bez presji odłoży nam tylko w czasie realizację tych zadań, a one są bardzo ważne i wciąż aktualne
- ocenia marszałek.
Zgodnie z uchwałą antysmogową od 2024 roku zabronione jest palenie w piecach bezklasowych, a od tego roku nie można palić w piecach kaflowych, typu „koza” oraz w kominkach, które nie spełniają wymogów ekoprojektu. Od 2028 roku zabronione będzie natomiast palenie w kotłach 3. i 4. klasy.
Choć aktualizacja „Programu ochrony powietrza dla strefy wielkopolskiej” została już ogłoszona w dzienniku urzędowym marszałka, to radny PiS ma wątpliwości co do ważności głosowania. Filip Żelazny twierdzi, że w związku z tym, że członkowie klubu, do którego należy nie wzięli w nim udziału, nie osiągnięto wymaganego kworum.