PiS zarzuca władzom Poznania ukrywanie afery korupcyjnej w ZDM przed wyborami samorządowymi
Sprawa ma związek z ubiegłorocznym zatrzymaniem przez CBA naczelnika ZDM-u, po którym tydzień temu prezydent Poznania odwołał dyrektora Zarządu Dróg Miejskich.
"Z wielką przykrością odebraliśmy pana słowa o naszej jednostce i ludziach" - zaczynają list zastępcy dyrektora. Chodzi między innymi o wypowiedzi Jacka Jaśkowiaka o stworzeniu w Zarządzie Dróg Miejskich mętnej wody czy o niedowartościowanym naczelniku, który nie był doceniany przez swoich mniej pracowitych i mniej inteligentnych szefów, a to miało go doprowadzić do brania łapówek.
Zastępcy dyrektora podkreślają, że w ZDM pracuje 295 osób, a przypadek korupcji dotyczył jednej. Piszą także o napiętnowaniu pracowników ZDM. Przekonują, że spotykają się z reakcjami mieszkańców czy urzędników z innych jednostek, którzy dają im do zrozumienia, że kontakt z ZDM jest dla nich obecnie kłopotliwy. Autorzy listu proszą Jacka Jaśkowiaka o przemyślenie sposób komunikowania potencjalnych problemów.
Dziś Jacek Jaśkowiak powiedział, że odpisał na ten list. "Wyjaśniłem, że ostatnią rzeczą, którą toleruje jest korupcja" - powiedział Jacek Jaśkowiak, który przekonywał, że nie można przemilczeć popełnionych błędów.
"Trwać, że wszystko było świetnie i każdy z tych dyrektorów zrobił wszystko dobrze też nie jest - moim zdaniem - właściwą narracją" - dodaje prezydent Poznania.