6. Zlot Klasyków PRL-u
Dziś Michał Woś przyjechał do Poznania, choć wiedział, że zaplanowane na dziś jego przesłuchanie zostało przez śledczych odwołane.
Przed siedzibą prokuratury mówił, że sprawa, w której ma usłyszeć zarzuty, jest polityczna, a prokuratorzy ścigają oficerów służby więziennej za - tu cytat - "dobrze wykonywaną pracę". Zapewniał, że na przesłuchanie do prokuratury się stawi.
Złożyłem wniosek, że dobrowolnie w tej sprawie się stawię, a jednocześnie złożyłem wniosek o cofnięcie tego absurdalnego wniosku o uchylenie mojego immunitetu w zakresie nietykalności osobistej, w zakresie mojego doprowadzenia. Jestem tu dobrowolnie i nie mam najmniejszego problemu, żeby w tej politycznej sprawie rozłożyć prokuraturę na łopatki
- mówił Woś.
Po tym, jak Michał Woś nie stawiał się na przesłuchanie, Prokurator Generalny przekazał marszałkowi Sejmu wniosek o wyrażenie zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie posła do prokuratury.
Michał Woś w rządzie Prawa i Sprawiedliwości był wiceministrem sprawiedliwości, nadzorował służbę więzienną. W Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu działa zespół prokuratorów, którzy badają między innymi sprawę awansów w tej służbie.
"Michał Woś usłyszy zarzut związany ze swoimi decyzjami" - mówi zastępca Prokuratura Regionalnego w Poznaniu Adrian Lewandowski.
Te zachowania polegały na tym, że wbrew obowiązującym przepisom - awansował określone osoby w trybie niezgodnym z obowiązującymi przepisami. Jedno z zachowań było np. takie, że w ciągu powiedzmy trzech miesięcy awansowana była jedna osoba na trzy kolejne stopnie więzienne, które funkcjonowały w służbie więziennej
- mówi Lewandowski.
To według śledczych wiązało się to z wyższym wynagrodzeniem i wyższym statusem takich osób w służbie więziennej, a byli funkcjonariusze, którzy pracowali wiele lat, awansu nie dostali.
Prokuratura Regionalna w tym śledztwie już wcześniej postawiła zarzuty między innym osobom, które pełniły w służbie więziennej stanowiska kierownicze.