Bez narkotyków, alkoholu i hejtu. PaTporty rozpoczęły się w Lesznie
Bez przydługich wstępów jesteśmy już po pierwszym spotkaniu. Z człowiekiem, którego nazwisko wymienia się jednym tchem wśród tuzów reportażu. Rozmowa z Mariuszem Szczygłem to opowieść o fascynacji Czechami, ale także Polską – tą lokalną, gdzie serce reportażystów bije najmocniej.
Gość festiwalu mówił o tym, jak wpada na pomysły reportaży. Bywa, że myśl rodzi się podczas z pozoru banalnej rozmowy.
W każdej opowieści trzeba szukać czegoś więcej
– mówił Mariusz Szczygieł. Podał też swoją definicję reportażysty: „To pisarz, który nie umie zmyślać”.
Siebie określił jako Marylę Rodowicz polskiego reportażu, a to za sprawą dbałości o różnorodność formy i treści swojej twórczości. Na koniec opowiedział kilka przezabawnych anegdot o przenikaniu się kultur polskiej i czeskiej.
Wiedzą państwo, dlaczego Czesi zaczęli lubić Polskę?
– zapytał publiczność, opowiadając o swojej wizycie w czeskiej telewizji.
Bo na plaży nad Bałtykiem mogą pokazać się w sandałach ze skarpetkami.
Po spotkaniu publiczność ustawiła się w długiej kolejce po autografy. Druga część wieczoru zapowiada się nieco mroczniej – to spotkanie z Maciejem Siembiedą, autorem literatury sensacyjnej, a potem z Jakubem Żulczykiem, jednym z najważniejszych twórców polskiego noir, autorem między innymi „Ślepnąc od świateł”.