Obserwacjom sprzyjało bezchmurne niebo. Wiele osób widziało zorzę polarną po raz pierwszy w życiu.
W uprzywilejowanej sytuacji są mieszkańcy słabiej zaludnionych terenów, gdzie sztuczne światło nie psuje widoku nieba, dlatego najbardziej malownicze, zapierające dech w piersiach zdjęcia pochodzą z okolic Międzychodu, Sierakowa i Opalenicy. Ale także Środy, Wrześni i Śremu.
Gdy ze Słońca lecą strumienie naładowanych cząstek, wpadają na nasze pole magnetyczne i kierują się ku biegunom. Tam zderzają się z atmosferą, pobudzają atomy tlenu i azotu, a te świecą. Efekt to zielone, różowe, czerwone i czasem fioletowe wstęgi na niebie.
Najczęściej widać to z okolic koła podbiegunowego - w Europie głównie z północnej Skandynawii, Islandii i rzadziej ze Szkocji. W Polsce zdarza się rzadko, ale ostatnie lata pokazują, że potrafi pojawić się i zrobić widowisko nawet nad Wielkopolską.