Prezes oddziału Szymon Magdański zwracał uwagę, że Leszno w ciągu kilkunastu lat straciło około 10 tysięcy mieszkańców. Jednym z problemów, na które wskazał Magdański, jest niewykorzystanie terenów pod budownictwo mieszkaniowe.
Na przykładzie Antonin można powiedzieć, że teren, w którym jest kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt hektarów, jest pusty. Mamy tam co roku zboże. Byłe miasto wojewódzkie, półtora kilometra od rynku mamy pola uprawne. Myślę, że to nie jest najbardziej odpowiednie miejsce na takie rzeczy
- mówił Magdański.
Przypomniał, że w przeszłości pojawiał się pomysł przekazania należących do KOWR-u terenów miastu, jednak – jak zaznaczył – do tej pory nic w tej sprawie nie zostało zrobione.
Szef leszczyńskiego oddziału Nowej Nadziei zwracał również uwagę na edukację. Jak podkreślał, kilkanaście lat temu Leszno było pionierem, jeśli chodzi o studia dualne, jednak jego zdaniem oferta edukacyjna miasta od tego czasu nie rozwija się wystarczająco. Wskazywał szczególnie na brak atrakcyjnych kierunków związanych z cyfryzacją i nowymi technologiami. Jego zdaniem młodzi ludzie po wyjeździe na studia często nie mają powodów, by wracać do Leszna. Magdański zwracał też uwagę na niewielką liczbę innowacyjnych firm i niższe wynagrodzenia.
Leszczyński oddział Nowej Nadziei działa od stycznia tego roku i liczy ośmioro członków.