250 miliardów złotych z eksportu polskiej żywności. Na Polagrze pokazują, co wysyłamy w świat
"Dokumenty zostaną rozpowszechnione i każdy będzie mógł się z nimi zapoznać" - mówi zawiadowca ruchu kopalni Grzegorz Bartłomiejczak.
Wtedy dopiero zobaczymy tak naprawdę, co możemy zrobić, jak możemy zrobić i jakie odpady ewentualnie możemy składować na dole w kopalni. Także to, czy to będzie bezpieczne dla środowiska, mieszkańców, ludzi i całego otoczenia. Jeżeli będzie to uznane za niebezpieczne, ten pomysł po prostu nie będzie realizowany
- dodaje Grzegorz Bartłomiejczak.
Władze zakładu powiedziały, że nie będą robiły nic wbrew woli społeczeństwa i pracowników. Jednocześnie zaznaczono, że na dole jest obecnie ponad 20 milionów metrów sześciennych pustej przestrzeni, które zdaniem władz zakładu można byłoby wypełnić odpadami.
"Obecna koncesja na wydobycie jest do 2052 roku” - mówi prezes kopalni Andrzej Sadowski.
Jeżeli w tym czasie kopalnia nie rozpocznie procesu wypełniania tych pustek, na pewno nie będzie mogła ubiegać się o przedłużenie tej koncesji, czyli po 2052 roku Kłodawa jest bez kopalni z tą właśnie przestrzenią pustą na dole. Nie chcę tu straszyć, ale ta przestrzeń pusta nie będzie mogła zostać pusta. Będzie ktoś i tak musiał podjąć proces likwidacji
- wyjaśnia Andrzej Sadowski.
Puste przestrzenie można wypełnić też np. poprzez podsadzkę z kruszywa i piasku, jednak jest to bardzo drogie przedsięwzięcie i zakładu na to nie stać.
Co na temat ewentualnego składowiska odpadów sądzą mieszkańcy?
- Nie chcemy żadnych odpadów. Tam jest kopalnia, my kupujemy sól, tam jest trasa do zwiedzania. To jeszcze żyje, ale później, jakby były odpady, to nawet nie czarno to widzę, tylko kolorowo, świetliście. Nie podoba mi się ten pomysł.
- Nie wiem, ale to jest trochę głupota. U nas to zawsze ktoś na głupi pomysł wpadnie i jak ma poparcie, to to przepchnie.
- To i tak będzie zrealizowane. Inaczej ta kopania upadnie
- mówią mieszkańcy.
Według pierwotnych planów w pierwszej kolejności pod ziemią miałyby być składowane popioły ze spalarni śmieci i materiały zawierające azbest. Byłyby to odpady pochodzące wyłącznie z Polski.
Według władz zakładu, składowanie odpadów nie przeszkadza w jednoczesnym produkowaniu soli i rozwoju turystyki. Władze zakładu podkreślają, że sytuacja finansowa spółki jest stabilna.