Wizyta miała charakter nieoficjalny i była związana z rodzinną historią żony polityka. „Zrobił się szum, nie wiedzieliśmy, co się dzieje” – mówi mieszkanka regionu kolskiego, pani Agnieszka.
Całe mnóstwo ludzi. Trwało to ileś czasu. Poszli do starszego mieszkańca tutejszej wsi porozmawiać, wypytać o różne szczegóły z życia odległego. Zasięgnąć historycznych treści.
- dodaje pani Agnieszka.
Prawie 80-letni mieszkaniec Budzisławia Starego, który rozmawiał z brytyjską parą początkowo nie wiedział, że rozmawia z szefem brytyjskiego rządu. Spotkanie trwało kilkadziesiąt minut. Brytyjska para miała pokazywać zdjęcia przedstawiające budynek, który niegdyś miał stać w centrum miejscowości i w którym mieli mieszkać przodkowie małżonki polityka. Mieszkaniec nie pamięta jednak takiego budynku. Przyznaje, że nie wie nic o przodkach żony premiera.
Przyszedł tłumacz, zapukał w drzwi, zapytał, czy można mnie prosić. Wyszedłem. Rozmawialiśmy tutaj. Było dużo ludzi, obstawa. Wnuk zrobił zdjęcie premierowi i żonie jego, to zaraz poznał, że to chyba jest premier Wielkiej Brytanii. Tłumacz uśmiechnął się tylko.
- mówi mieszkaniec.
Żona premiera, Viktoria Starmer pochodzi z rodziny o żydowskich korzeniach. Jej ojciec urodził się w 1929 roku w Londynie w rodzinie, która wcześniej wyemigrowała z Polski. To właśnie linia ojcowska miała łączyć rodzinę z terenami ziemi kolskiej.