Trop prowadzący do pary zaczął się od zniknięcia złotego łańcuszka wartego 10 tysięcy złotych z salonu jubilerskiego w Wolsztynie. Para po każdej kradzieży znikała z kraju, dlatego w sprawę zaangażowano policję z innych europejskich państw. Okazało się, że są obywatelami Rumunii, a 26-latek ma na koncie podobne przestępstwa w sześciu krajach Europy, m.in. w Hiszpanii, Belgii i Niemczech.
Policjanci z Wolsztyna ustalili, że podejrzani wrócili do Polski i mogą przebywać na Dolnym Śląsku. Funkcjonariusze zatrzymali ich w galerii handlowej we Wrocławiu. Zaskoczeni, nie próbowali nawet uciekać. W aucie, którym się poruszali, znaleziono złotą biżuterię niewiadomego pochodzenia, a sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące.
Za popełnione przestępstwa grozi im do 5 lat więzienia. Sprawa ma charakter rozwojowy i niewykluczone jest, że oboje usłyszą kolejne zarzuty kradzieży.