Sprawca wypadku przyznał przed sądem, że uczestniczył w wypadku, ale nie przyznał się do winy. Prokuratura oskarżyła go o to, że 28 września 2024 roku nieumyślne spowodował wypadek, w którym zginęły dwie osoby - ojciec z synem.
Sprawca zeznawał, że interesuje się amatorsko fotografią i jechał busem z córką w plener, bo wtedy była ciekawa pogoda, ciężkie chmury, spośród których przebijało słońce. Słońce było już na horyzoncie. Jechał z Gębarzewa w stronę Gniezna i skręcał w znajdującą się po lewej stronie szosy drogę gruntową. Wtedy doszło do uderzenia w busa przez motocykl. Motocyklem Yamaha jechali 42-letni ojciec z 12-letnim synem Marcelem.
Według ustaleń policji, to kierujący busem wymusił pierwszeństwo. Mężczyzna nie potrafił wyjaśnić jak doszło do wypadku. Mówił, że od czasu tragedii leczy się psychiatrycznie. Ciągle widzi twarz Marcela, bo chodził do tej samej szkoły co jego córka. Mówił, że po tej tragedii na jego rodzinę wylała się fala hejtu. Teraz w procesie zeznają świadkowie.