Ponad stuletnia tradycja wciąż żywa. Trafi na listę niematerialnego dziedzictwa?
Jak przekazał dyżurny wolsztyńskich strażaków, ogień strawił kilkanaście arów poszycia. Strażacy gasili płomienie w trudnych warunkach, dowożąc wodę ze stawu, a w trakcie działań jeden z druhów OSP poważnie zranił nogę.
Zerwana linia pozbawiła prądu okoliczne miejscowości na kilkanaście godzin. Brak energii dał się we znaki także rolnikom - w jednym z gospodarstw przestał działać system dojenia krów.
Sytuację opanowano dopiero po uruchomieniu agregatu prądotwórczego przez strażaków.