Na początku lipca ubiegłego roku na poznańskim Grunwaldzie kierowcy - po sprzeczce - wysiedli z samochodów. 70-letni taksówkarz ruszył na młodszego mężczyznę. Wtedy 20-latek uderzył go pięścią w twarz.
Mężczyzna upadł na ziemię, uderzając głową o jezdnię. Krótko potem zmarł w szpitalu - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak.
Prokurator oskarżył 20-latka o nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego w postaci choroby, realnie zagrażającej jego życiu. Mężczyzna podczas przesłuchania nie przyznał się do popełnienia przestępstwa.
Już na miejscu zdarzenia policjanci ustalili, że przed awanturą młodszy kierowca zatrąbił na starszego, bo ten jechał wolno i nagle się zatrzymał. Śledczy ustali, że 70-latek faktycznie zachowywał się prowokacyjnie, ale nic nie usprawiedliwiało takiego zachowania młodszego kierowcy. On sam zeznał, że tak zareagował z obawy o swoje bezpieczeństwo.
Biegli uznali, że jest ścisły związek między upadkiem 70-latka na jezdnię wskutek uderzenia, a jego śmiercią.