Jak ustaliła prokuratura, a później w sądzie potwierdzili świadkowie, oskarżony podawał się za przyszłego ambasadora w Afryce i obiecywał intratne interesy. Nigdy do nich nie doszło, aposzkodowani stracili ponad 4 miliony złotych. Jeden pokrzywdzony, który nie mógł się doczekać zwrotu pieniędzy, popełnił samobójstwo.
Prokurator Łukasz Trepiński mówił dziś, że oskarżony był cyniczny i bezwzględny.
Ten sposób działania oskarżonego był w ocenie prokuratury bardzo przemyślany. To było takie swoiste know how oskarżonego, jak doprowadzić do tego, by szybko uzyskać duże pieniądze. To była świadoma działalność prowadzona z premedytacją.
- mówił Trepiński.
Oskarżony oszukał przyjaciół i członków rodziny, nie liczył się z nikim i z niczym, pokrzywdzeni stracili całe majątki, poczucie bezpieczeństwa i zdrowie - wyliczał prokurator.
Kobieta, której mąż nie doczekał się zwrotu pieniędzy, mówiła, że jej mąż nie wytrzymał napięcia i targnął się na życie.
Oskarżony zmanipulował moim mężem. Traktował go jako marionetkę i każdy kolejny tydzień mój mąż wpadał w większy stres, w poczucie bezradności. Mój mąż tego ciężaru nie wytrzymał.
- mówiła kobieta.
Pełnomocnik grupy pokrzywdzonych zażądał dla oskarżonego maksymalnej kary - 10 lat więzienia. Wnioski dotyczą też wysokich grzywien i obowiązku naprawienia szkody.
Na kolejnej majowej rozprawie sąd wysłucha oskarżonego i jego obrońcy. Dziś nie było to możliwe, bo adwokat się nie stawiła. Filip S. złożył wniosek o odroczenie rozprawy, ale sąd się na to nie zgodził.
Po decyzji sądu oskarżony, który nie przyznaje się do winy, opuścił sąd powołując się na zły stan zdrowia. Z wcześniejszych 9 terminów rozpraw - 7 zostało odroczonych na wniosek oskarżonego lub jego obrońcy. Prokurator nazwał to działanie obstrukcją procesową, dlatego nie zgodził się na odroczenie dzisiejszej rozprawy.
Prokuraturze nie udało się ustalić, co stało się pieniędzmi, które miały pójść na rzekome inwestycje. Sam Filip S. ogłosił upadłość konsumencką.