Z informacji przekazanych przez policję wynika, że 14-latek jechał hulajnogą drogą krajową nr 15, a na polecenie zatrzymania wyhamował, a potem ruszył do ucieczki. We wsi Osowo, już poza drogą krajową miał spowodować kolizję z radiowozem. Dopytywany przez naszego reportera rzecznik prasowy wrzesińskiej policji powiedział, że radiowóz zrównał się z chłopakiem, a ten stracił panowanie nad hulajnogą i uderzył w samochód.
Naszemu reporterowi udało się dotrzeć do Oskara, bo tak ma na imię 14-latek. Nie zaprzecza, że uciekał, i że hulajnoga została odblokowana niezgodnie z przepisami, ale utrzymuje, że to policjanci doprowadzili do zderzenia.
Jechałem boczną stroną ulicy. Zrównali się ze mną i zajechali mi drogę. Przewróciłem się na takiej grząskiej ziemi
- relacjonuje Oskar.
W miejscu kolizji, poza jezdnią, są ślady opon, stoi prowizoryczne, niskie ogrodzenie. W wyniku kolizji wywrócony został jeden z trzech utrzymujących je metalowych słupków. Wersję nastolatka potwierdziło nam kilku mieszkańców Osowa, w tym naoczny świadek.
Z daleka widziałam, tak jakby zajechali mu drogę
- mówi mieszkaniec.
Nasz reporter zapytał, czy policjanci udzielili Oskarowi pomocy po wywrotce.
Od razu mnie zglebowali, kajdanki, jak jakiegoś kryminalistę
- relacjonuje.
14-latek został odwieziony na komendę, gdzie podjęto wobec niego czynności w obecności matki. Nieletniego nie można ukarać mandatem, można jedynie skierować wniosek do sądu rodzinnego i tak się właśnie stało. Oskar powiedział nam, że zaczął uciekać, bo przestraszył się konsekwencji odblokowania hulajnogi.