By taka zależność miała miejsce, na jednego obywatela powinna przypadać dwójka dzieci, z raportu wynika, że w zeszłym roku maksymalny wynik to 1,75 dziecka na osobę.
Zdaniem dyrektora biura Związku Miast Polskich, Ryszarda Grobelnego, ten trend w najbliższym czasie jest nie do odwrócenia.
Przez przynajmniej dwa pokolenia musimy się pogodzić z taką sytuacją, chyba że coś się zmieni w mentalności młodych ludzi i nagle zechcą mieć czwórkę albo piątkę dzieci
- mówi Grobelny.
Zdaniem autorów raportu skutki kryzysu demograficznego będą odczuwalne nie tylko dla samorządów, ale również dla rynku pracy, edukacji i mieszkalnictwa. W niektórych miastach liczba mieszkańców może spadać tak szybko, że zamiast planować nowe inwestycje, konieczne będzie zagospodarowanie pustych budynków. Jako przykład Ryszard Grobelny wskazuje Konin.
W niektórych miastach jest tak trudna sytuacja demograficzna że po prostu będą pustostany. My się śmiejemy, że w Hiszpanii i Włoszech są domy po 1 euro. W Polsce też tak będzie za 5-10 lat.
- przestrzega były prezydent Poznania.
Według najnowszych danych w 2025 roku w Polsce urodziło się około 238 tysięcy dzieci. To najniższy wynik od zakończenia II wojny światowej.