Od sześciu lat społecznicy wykorzystywali go podczas zbiórki pieniędzy na rzecz potrzebujących. W tym roku kwesta się jednak nie odbyła. To efekt działań podjętych przez córkę autora transparentu, Ritę Nowak-Wilowską, która zażądała usunięcia materiałów zawierających hasło, do którego – jak twierdzi – posiada prawa autorskie, a także opublikowania przeprosin.
Reprezentująca ją kancelaria skierowała do Sądu Okręgowego w Poznaniu wniosek o zabezpieczenie roszczeń wycenionych na 40 tysięcy złotych. Sąd oddalił wniosek, uznając, że hasło Żądamy Chleba nie podlega ochronie – ani w warstwie tekstowej, ani graficznej, ani jako całość. Jeden z pomysłodawców akcji, Tomasz Lisiecki, w rozmowie z Radiem Poznań nie krył satysfakcji.
Jeśli ta osoba chce dalej z nami walczyć w sądzie, to proponuję, żeby poszła na Dworzec Zachodni w Poznaniu, tam, gdzie Zupa Na Głównym wydaje posiłki i powiedziała to ludziom, którzy stoją w kolejce po darmowe jedzenie
- zaproponował społecznik.
W związku z decyzją sądu Tomasz Lisiecki zażądał od Rity Nowak-Wilowskiej przekazania 40 tysięcy złotych stowarzyszeniu Zupa na Głównym jako rekompensaty za to, że w tym roku zbiórka nie mogła się odbyć.
Swoim działaniem zablokowała w tym roku zbiórkę pod hasłem Żądamy Chleba. Chciała od nas pieniędzy, a dla nas było to oczywiste, że to hasło nie jest prywatną własnością
- podkreślał.
Pytania w tej sprawie wysłaliśmy do kancelarii reprezentującej córkę autora transparentu. Mecenas Justyna Engelgardt odmówiła szerszego komentarza. Zapewniła jedynie, że zaskarży rozstrzygnięcie sądu.