"Po dwóch dniach na wolności, dziś została odnaleziona na terenie ogrodu przez jednego z pracowników słoniarni, który zmierzał do pracy" – relacjonuje kierownik Nowego Zoo Remigiusz Koziński.
Ponieważ jest to osoba bardzo taka przytomna i świadoma tego, co dzieje się w Zoo, to właśnie rzucił okiem i nagle zobaczył przypłaszczony przy ziemi szary kształt, słusznie zidentyfikował go jako Manula Bożenkę. No i szybciutko zadzwonił do nas wszystkich. Ten Manul został bez większych problemów złapany, zapakowany do transporterka i w tej chwili przebywa szczęśliwie w pomieszczeniu
- mówi Koziński.
Dokładne okoliczności zniknięcia Bożenki nie zostały wyjaśnione. Remigiusz Koziński podtrzymuje, że ktoś celowo wypuścił Manula z klatki.
Po tym, jak już wyszli wszyscy pracownicy, razem z kolegą z działu drapieżnych ładowaliśmy ocelota, który wyjeżdżał do Czech do Děčína. Wtedy wszystko było pozamykane i od tego czasu nikogo nie było, kto by cokolwiek mógł robić przy kotach. Potem dopiero pracownicy stwierdzili uchylony kotnik o godzinie 7:15 rano następnego dnia
- mówi kierownik Nowego Zoo.
W najbliższych dniach Bożenka będzie pod obserwacją. Na razie nie wiadomo, kiedy wróci do swojej woliery.