- O godzinie 15.15 na telefon alarmowy zadzwonił mężczyzna, który w czasie tankowania swojego Audi zauważył dziwne przewody zamocowane do auta - mówi rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu młodszy inspektor Andrzej Borowiak.
Na miejsce zostali wysłani strażacy, a także policjanci z nieetatowego zespołu rozpoznania minersko-pirotechnicznego. Oni podjęli decyzję o konieczności ewakuacji pracowników oraz klientów stacji benzynowej
- dodał.
Ewakuowano także pobliską restaurację i centrum ogrodnicze. Zamknięte zostały ulice w pobliżu stacji i wstrzymano ruch pociągów.
Na miejsce przyjechali saperzy z oddziału kontrterrostycznego z robotem pirotechnicznym i zabezpieczyli podejrzany przedmiot.
Jest to urządzenie elektryczne, którego charakterystyka oraz niestandardowe zainstalowanie w samochodzie dały podstawę i uzasadnienie do zamknięcia linii kolejowej, ewakuacji pracowników oraz zamknięcia drogi krajowej nr 92
- powiedział rzecznik.
Jak ustalił nieoficjalnie nasz reporter, znaleziony przedmiot to detonator. Saperzy nie znaleźli w samochodzie ładunku wybuchowego.
Pojazd oraz znalezione w nim urządzenie trafią do laboratorium kryminalistyki.
Młodszy inspektor Andrzej Borowiak zapewnia, że podjęte działania były adekwatne do zagrożenia.
Te wszystkie działania, które podjęliśmy były uzasadnione, ponieważ istniało realne ryzyko i takie działania powinny być wdrożone za każdym razem
- przekonuje.
Policyjne działania w pełnej asyście straży pożarnej i pogotowia trwały prawie 5 godzin.