Uczestników nie przestraszyło nawet to, że termometr na gnieźnieńskim Rynku pokazywał 44 stopnie i nie wytrzymywały nawet balony, które mieli ze sobą uczestnicy marszu.
- Radzimy sobie z upałami na razie dobrze, jesteśmy pełni ducha i radości. Dzieci mamy zabezpieczone, mamy wodę, jest też karetka.
- Manifestujemy, że życie powinno być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci
- mówili uczestnicy.
Rodzice przyprowadzili także córki, które śpiewają w scholce i na marszu także wykonywały pieśni Arki Noego.
Marsz był skrócony i po przemarszu przez starówkę rodziny spotkały się na pikniku w ogrodach seminarium Duchownego.