Ma być dla nich miejsce, w którym mogą spokojnie odpocząć, poczuć się bezpiecznie, bawić się i rozwijać. Trzeba również oddzielić poszczególne mioty od siebie, by ograniczyć możliwość zarażenia się wirusami i bakteriami. Te klatki, które mamy są już naznaczone przez czas - mówi kierownik schroniska Anna Socha.
Wymóg jest kwarantanny, także przez ten okres 14 dni one muszą być w izolacji od innych zwierząt. Taka klatka, kojec, dostosowany gabarytowo do ich potrzeb, bezpieczny dla nich, to jest dla nas tutaj rzecz na wagę złota.
W schronisku jest obecnie 150 psów i 120 kotów.
Z czego duża liczba to są mioty porzucone przez matki bądź mioty po prostu trafiające z kocim katarem. Dla tych najmłodszych przede wszystkim właśnie te klatki zaczęliśmy wymieniać
- dodaje Anna Socha.
Jedna klatka dla kociąt to koszt około 500 złotych. Z kolei kojca dla szczeniąt - około 200–250 złotych. Kilka klatek schronisko wymieniło już we własnym zakresie, docelowo potrzebnych jest jeszcze 20.