NA ANTENIE: JAK LUNATYCY/HARLEM, KRZYSZTOF CUGOWSKI
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Metalowa eksplozja na finał - recenzja Ryszarda Glogera

Publikacja: 06.03.2026 g.13:01  Aktualizacja: 06.03.2026 g.10:44 Ryszard Gloger
Poznań
Zespoły metalowe i trashmetalowe, wtargnęły na scenę muzyczną ponad 40 lat temu. Wprowadziły dynamikę muzyki i jej agresywne brzmienie na znacznie wyższy poziom głośności, nieznany wcześniej. Riffy gitar i wokal bez zahamowań, urzekł miliony młodych odbiorców. Gdy starsi jeszcze słuchali grup Led Zeppelin, Deep Purple, Black Sabbath i The Who, nowi fani skandowali już nazwy zespołów Judas Priest, Iron Maiden i Saxon. Nadciągała Nowa Fala Brytyjskiego Heavy Metalu (NWOBHM).
Megadeth „Megadeth” - okładka płyty
Fot. okładka płyty

Spis treści:

    Wkrótce rock metalowy rządził również po drugiej stronie Atlantyku w rytm ostro grających kapel takich jak Metallica, Slayer, Anthrax i Megadeth. To była „wielka czwórka” amerykańskiej sceny metalowej. Tak było przez kilka dekad. Gdy jednak muzycy mocno zaawansowani wiekowo ciągle forsują „jazdę bez ograniczeń” wygląda to coraz bardziej karykaturalnie.

    Od powstania zespołu Megadeth minęły 43 lata. Lider ansamblu Dave Mustaine, wyrzucony kiedyś z grupy Metallica, przygotował pod nazwą Megadeth 17 albumów. Teraz prezentuje płytę, którą nazwał po prostu „Megadeth” i mówi, że to ostatni album na finał całej historii. A pod cenioną marką Megadeth zagrało dotąd 32 muzyków. Na nowej płycie „Megadeth” słuchamy obok Dave’a Mustaine’a na wokalu i gitarze, Teemu Mantysaari - gitary, Jamesa Lorenzo - bas i Dirka Verbeurena na perkusji.

    Są takie samochody, które w kilka sekund osiągają prędkość 100 kilometrów na godzinę. Od pierwszego utworu „Tipping Point” zespół Megadeth także osiąga kosmiczne tempo. Przebiegi instrumentalne dwóch gitar przypominają finisz Formuły 1. Riffy gitar, gwałtowne zmiany tempa i złowrogi wokal Mustaine’a, budują klimat każdego kolejnego utworu. Poziom techniki gry jest nieprawdopodobny, energia muzyków rozsadza ramy utworów. Melodyka utworu „Hey God?!” uspakaja i wprowadza na kilka minut strukturalny ład. Szaleństwo speed metalu jednak wraca w kawałku „Let There Be Shred”.

    Płyta trwa niecałą godzinę lekcyjną i eksponuje wszystkie narzędzia jakimi posługują się muzycy kapeli. Riff goni riff, tu i ówdzie słychać refren, który fani będą skandować na pewno na koncertach. Megadeth na nowej płycie jest przewidywalny, lecz jednocześnie zasługuje na pochwałę. Dave Mustaine jest konsekwentny odwołując się w tekstach do tematyki wojennej, co wobec aktualnej sytuacji na świecie znajduje uzasadnienie. Ten aspekt podejmują utwory „Made To Kill” i „I Am War”. Nagranie „Another Bad Day” jest wyjątkowo pociągające i będzie już na zawsze ulubionym kawałkiem z tego krążka.

    Układ 11 utworów powoduje ciekawe falowanie muzyki pod kątem tempa i nastroju. W jednym z utworów wykorzystano nawet gitary akustyczne, co w przypadku takiej płyty jest odświeżające. Jeśli to rzeczywiście ostatni rozdział tej historii, grupa Megadeth kończy w bardzo dobrym stylu, z godna podziwu wielką energią i popisami gitarowymi godnymi mistrzów gatunku.

    https://www.radiopoznan.fm/n/bEUddZ