To jedna z tych książek, które potrafią całkowicie zmienić nasz sposób patrzenia na sztukę. Nagle średniowieczne obrazy i rzeźby przestają być muzealnym tłem, a zaczynają przypominać pełne absurdów i ukrytych znaczeń historie. Demony z twarzami w nieoczywistych miejscach, czworonogi z ogonem węża, jednorożce, smoki, czy przedziwne bestiariusze były częścią świata, który miał własną logikę i symbolikę.
Zatrzymajmy się przy jednorożcu. To stworzenie bogato było opisywane w ówczesnych bestiariuszach, jako koń, koza lub osioł z długim rogiem. Zawsze waleczne, zwinne i trudne do upolowania. Istniał jeden, ponoć niezawodny sposób, na jego pochwycenie. Zainteresowanych odsyłam do książki. Dodam, że polowano na jednorożce ze względu na ich cudowny róg, który służył do przygotowania eliksiru życia. Co ciekawe, jednorożce chyba niewiele straciły ze swojej popularności. Średniowiecze minęło, a one nadal mają się całkiem dobrze.
Największą siłą tej książki jest jej sposób opowiadania. Załęska to historyczka sztuki, która znana jest w Internecie jako @memdiewistka. Pisze lekko, z humorem. Wiedzę przekazuje ze swobodą, tłumacząc „spójrz, to wcale nie było nudne”. Opowiada przy tym nie tylko o sztuce, ale też o kulturze średniowiecza.
Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej książki już nigdy nie nazwiecie tej epoki ciemnogrodem – czasem, w którym ludzie zajmowali się wyłącznie myśleniem o śmierci i modlitwą
– wyjaśnia Zofia Załęska.
I przede wszystkim dlatego ta książka działa tak dobrze. Nie próbuje udowadniać, że średniowiecze było „lepsze”, niż myślimy. Raczej pokazuje, że było znacznie bardziej barwne i zaskakujące, niż uczono nas w szkole. Gorąco polecam! Książkę zaprezentowało Wydawnictwo Znak.