NA ANTENIE: Kultura w obiegu
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Rockowizna 2026: na Ławicy światowo! [RELACJA]

Publikacja: 28.08.2026 g.11:34  Aktualizacja: 28.08.2026 g.11:41 Marcin Żyski
Poznań
Zaczynali w połowie lipca roku 2022 z m.in. zespołami IRA, Happysad i Strachy Na Lachy oraz Kasią Kowalską w składzie. Piąta edycja zabrzmiała już dużo bardziej światowo!
rockowizna - Organizator
Fot. (Organizator )

Spis treści:

    Co więcej – wpisała się wielkimi literami w tegoroczny kalendarz imponujących wydarzeń z międzynarodową obsadą. Nie tylko zresztą teoretycznie, bo wszystkie występy zaproszonych gości wypadły wyśmienicie. Tak jak atmosfera na poznańskiej Ławicy, gdzie słuchając dobrego rocka można było tradycyjnie obserwować za sceną startujące lub lądujące samoloty. Kto w ten weekend szybował najwyżej?

    Prawdopodobnie ci wszyscy, którzy nie przestraszyli się kapryśnej, festiwalowej pogody i z szerokimi uśmiechami bawili się w błocie i strugach deszczu, wiosłując niczym mundialowi kibice z Norwegii podczas więcej niż porywającego występu Acid Drinkers. Niemal wszystkie tegoroczne weekendy wakacyjne doczekały się atrakcji w postaci mniej lub bardziej intensywnych opadów deszczu. W piątkowy wieczór mieliśmy do czynienia z tymi bardziej dotkliwymi. Na Szwedach z Royal Republic mieliśmy jeszcze kapuśniaczek i nikomu nie przeszkadzał on w delektowaniu się „najlepszą komedią w rokendrolu”, soczystymi riffami i pięknie masującym wnętrzności, krwistym brzmieniem. Brawa dla ich akustyka, który skutecznie uwypuklił moc ich gitar oraz niezwykle skocznych kompozycji, w których nie było czasu nawet na sekundę przerwy w dostawie energii.

    Takich przerw nie brakowało u Wolf Alice, ale znając ich twórczość mogliśmy się ich przecież spodziewać. Autorzy tegorocznej płyty numer jeden w Anglii rozgrzali nas na początek kilkoma mocnymi uderzeniami, ale gdy deszcz zaczynał padać coraz mocniej, ich muzyka na mocy traciła, aż ktoś z publiki krzyknął: „Głośniej!”. Kompozycje wspaniałe, Ellie Roswell śpiewała zjawiskowo, brzmienie było zawodowe, ale jednak wycelowane w nieco inny festiwal, gdzie pewnie muzyka Wolf Alice zachwyciłaby bardziej powszechnie.

    Z zagranicznych gwiazd warto wyróżnić też punkowych pionierów z Sex Pistols, dzięki którym pierwszy wieczór Rockowizny mógł zostać dla wielu najbardziej ekscytującym czwartkiem roku! Konkretne pogo, głośne śpiewy, wielki power i wielkie wzruszenia, bo Glen Matlock z ekipą zagrali oczywiście wszystkie jego najważniejsze kompozycje, które ważne były i są dla wielu pokoleń fanów punk-rocka. Jeśli ktoś obawiał się o zastępstwo Carter za Rottena, zupełnie niepotrzebnie – wytatuowany Frank dwoił się i troił, żeby nam udowodnić, że "zrobi to nawet lepiej", i według wielu to mu się udało. Fantastyczny kontakt z publicznością skwitował gestem częściowego obnażenia się, którego wyraźnie pod sceną się domagano.

    Sharon z Within Tempation trochę nas zestresowała, gdy na samym początku koncertu zdradziła poruszona, że nie wie, jak się jej występ potoczy, bo „jeszcze rano zupełnie nie miała głosu”. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, słyszałem nawet głosy, że „genialnie i najlepiej”, biorąc pod uwagę wszystkie widziane koncerty, nie tylko tego festiwalu, ale wszystkich w tym sezonie na polskiej ziemi. Bardzo czerwony był to koncert, ze względu na scenografię i światła, a także ognisty w kontekście zarówno wybuchów pirotechnicznych, jak i gitarowych riffów, które kroiły powietrze na kawałki i tylko głos Sharon den Adel przypominał nam, że mamy do czynienia z muzyką jednak przystępną, melodyjną, czasem nawet poruszającą. Co jakiś czas wracały porównania do przebojów Evanescence, dla jednych jako plus, dla innych wprost przeciwnie.

    Słyszałem też głosy, że emocji w muzyce Within Temptation było jednak za mało, że to nieco wystudiowany spektakl metal-popowy, że „więcej prawdziwego rocka było wcześniej na Kulcie”. Z pewnych względów można się z tym zgodzić – wbrew obawom niektórych Kazik Staszewski był w bardzo dobrej formie, kolejne utwory wprowadzał krótkimi, konkretnymi zdaniami, ale sił na ich odpowiednie wykonanie mu nie brakowało. Tak jak reszcie zespołu, która potrafiła wyłuskać moc z ponadczasowych utworów Kultu, które dzięki temu przypomniały nam swoją wielką wartość. Jak choćby pozbawione struktury zwrotka-refren, transowe i wciąż skuteczne „Arahja” czy „Czarne słońca”.

    Czy zatem ostatecznie lepsze wrażenie zrobiły znane z line-upów Rockowizny od lat załogi krajowe, czy raczej przyjezdni? Na pewno na takim Kulcie miało się wrażenie większej wspólnoty (wspólne śpiewanie wszystkich piosenek), a na Acidach bardziej nieskrępowanej zabawy (największy power z wszystkich?), na Nocnym Kochanku pewnie najczęściej się uśmiechano… Z drugiej strony Royal Republic i Sex Pistols przypomnieli nam, jak pisać i grać muzę, która jest jednocześnie mocna i niezwykle przebojowa, sprawia wrażenie bezkompromisowej, a jednak można ją nucić z uśmiechem na ustach. Którą w Polsce spotyka się jednak rzadziej.

    Reasumując polsko-zagraniczne combo w tym roku sprawdziło się na Ławicy znakomicie, w połączeniu z niemal rodzinną atmosferą panującą na terenie festiwalu Rockowizna 2026 przeszła do historii wieloma dobrymi i świetnie nagłośnionymi dźwiękami. A po powrocie z tego długiego weekendu do domu trudno było się zdecydować, czy kontynuować muzyczną przygodę z brytyjskim punk-rockiem, holenderskim symfonicznym metalem, czy może z którąś z płyt z klasyki polskiego rocka.

    https://www.radiopoznan.fm/n/lkKIkP
    KOMENTARZE 0