Czas wokalistów rockowych o potężnych głosach i charyzmie przeminął. Rock przestał być współcześnie źródłem przeżyć i fascynacji dla młodego odbiorcy. Kiedyś Robert Plant, Eric Burdon czy Czesław Niemen, byli emanacją mocnego przekazu, a ich ekspresyjny śpiew porywał stadionowe audytorium. Wśród grup, które wyniosły rockowe granie do rangi muzyki popularnej były zespoły Foreigner, Styx, Boston, Journey, REO Speedwagon, Bad Company, Loverboy, Meat Loaf, Damn Yankees, Cheap Trick. Piosenki tych wykonawców i jeszcze wielu innych zespołów, przyciągały nawet takich słuchaczy, którzy nie przepadali za krzykliwym, jazgotliwym i dudniącym rockiem. Pojawił się bowiem rock melodyjny, nie zbuntowany lecz miły dla ucha i przepełniony miłością. Tak było w latach 70 i 80.
Lou Gramm to jeden z tych „wspaniałych głosów” melodyjnego rocka. Zaśpiewał nieprzemijające przeboje z zespołem Foreigner „Say You Will”, „I Want To Know What Love Is”, „Cold As Ice”, „That Was Yesterday”. Tych piosenek sprzedanych w milionach egzemplarzy płyt i granych do dzisiaj w stacjach radiowych w formacie klasyki rocka, było dużo więcej. Wystarczyło posłuchać pierwszej zwrotki nowej piosenki i nikt nie miał wątpliwości, że śpiewa Lou Gramm. Chociaż zespół Foreigner ciągle działa, drogi wokalisty i pozostałych muzyków zespołu rozeszły się wiele lat temu. Pojawienie się płyty zatytułowanej "Released" nie wywołało trzęsienia ziemi na rynku muzycznym. Na pewno miłośnicy muzyki grupy Foreigner a jeszcze bardziej fani samego Lou Gramma słuchają 10 jego nowych solowych nagrań. Właśnie, czy na pewno są to nowe nagrania. Bazą wydanego zbioru piosenek, są nagrania dokonane jeszcze pod koniec lat 80. Trudno ustalić jak bardzo piosenki zmieniły się pod kątem dźwiękowym, ile nowych ścieżek, ile instrumentów dograno. Mam na płycie dwie piosenki, które według mnie, Lou Gramm zaśpiewał obecnie. Można w nich wyczuć małe ograniczenia siły głosu i jasnej barwy. Jednak pierwszy strzał czyli utwór „Young Love” to przykład szczytowej formy wokalnej, jakbyśmy słuchali Foreigner w apogeum popularności. W środku piosenki z furią zagrane solo gitary przez Viviana Cambella. Gdy dochodzą chórki wykonywane również przez Lou Gramma wszystko brzmi znakomicie i efektownie. Autorami utworów są Lou Gramm i jego wieloletni przyjaciel Bruce Turgon. Ten ostatni gra na gitarach, czasem również solówki oraz na instrumentach klawiszowych. Piosenka za piosenką precyzyjnie wpisuje się do kanonu melodyjnego rocka. To sprawdzona forma złożona z zwrotek i refrenów, zawsze z ładną linią melodyczną. A te Lou Gramm zawsze śpiewa jak nikt inny. Nawet gdy utwór zaczyna się niepozornie jak „Heart And Soul”, szybko rozwija się w efektowną piosenkę o dużej sile oddziaływania. Od strony muzycznej to nie jest nic odkrywczego, lecz taki rodzaj rockowej twórczości miłej dla ucha. Zwłaszcza, że Lou Gramm śpiewa przede wszystkim o miłości i o zakochanej parze, która oprócz siebie nie widzi świata. Nawet jeśli gorączka miłości mija to czas wszystko leczy, jak w piosence „Time Heals The Pain”.
Na całej płycie, której zawartość wywołuje dużą przyjemność, jest tylko jeden utwór bez sekcji rytmicznej. Nawet zostało to zaznaczone w nawiasie tytułu terminem unplugged. W tym nagraniu „True Blue Love” Lou Gramm śpiewa przy akompaniamencie fortepianu i delikatnego tła innych instrumentów klawiszowych. Cała reszta jest żywiołowa, rytmiczna i uwodząca dźwiękami. Wyjątkowo udana płyta, klasyczna w kategorii stylistyki „melodic rocka” i przede wszystkim z bardzo dobrymi piosenkami.