NA ANTENIE: Motosygnały
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

"W zakresie wskaźników mikro- i makroekonomicznych Polska jest w najlepszej sytuacji"

Publikacja: 26.11.2020 g.10:24  Aktualizacja: 26.11.2020 g.10:36 Piotr Tomczyk
Gościem "Kluczowego tematu" był profesor Zbigniew Krysiak.
pieniądze - Fotolia
Fot. (Fotolia)

Piotr Tomczyk: Mamy najróżniejsze opinie ekspertów. Od optymizmu do skrajnego pesymizmu, ale dlaczego te najbardziej ponure wizje są przedstawiane w polskich mediach?

Prof. Zbigniew Krysiak: Najbardziej ponure wizje w polskich mediach?

Tak, „Recesja w Polsce się pogłębi. Do dna daleko” - tego typu tytuły pojawiają się właśnie u nas.

Myślę, że nie we wszystkich mediach tak jest i te, które tak komunikują, są w przeważającej mniejszości. Jeśli takie komunikaty w niektórych mediach się pojawiają, to trzeba powiedzieć jasno, że są obiektywne. Zawsze jak mówimy o gospodarce, to trzeba patrzeć, szczególnie w okresie pandemii, również na otoczenie, czyli Polska w relacji z sytuacją w innych krajach – Niemcy, Francja, Wielka Brytania, czy w całej Europie, a nawet świecie. W zakresie wskaźników mikro- i makroekonomicznych Polska jest w najlepszej sytuacji. Myślę, że często w opiniach pewnych osób wyrażane są fakty, które dotyczą rzeczywiście spadku, czy wzrostu gospodarczego, tego, że jest większy deficyt. Te osoby często zapominają, że porównuję tę sytuację do stanu normalnego, a to nie jest stan normalny. Gdybyśmy nie zwiększali deficytu, to można by powiedzieć, że mielibyśmy zapaść gospodarczą, ponieważ nie uratowalibyśmy milionów miejsc pracy. Przypomnę tylko, że na koniec października bezrobocie wzrosło nieznacznie i utrzymujemy się cały czas na poziomie 6%, czyli niewiele wyżej, niż było przed pandemią. Te 6% to jest rekordowo prawie najniższy poziom, oprócz naszych dwóch, małych sąsiadów, w Europie, bo tam mamy poziomy bezrobocia dochodzące nawet do 25%. Przypomnę też dług publiczny, czyli stosunek długu do PKB, który w Wielkiej Brytanii po raz pierwszy przekroczył poziom 100%. W krajach takich jak Francja, Hiszpania, Włochy to jest od 120% - 150% , a w Polsce mamy lekko powyżej 50%.

Ale warto zauważyć, że kraje naszego regionu mają ogólnie niższy dług publiczny niż kraje Europy Zachodniej, czy często też niższy niż u nas, a w Czechach dodatkowo jest też niższe bezrobocie.

Miałem na myśli właśnie Czechy, gdzie bezrobocie, jeszcze przed pandemią, kształtowało się na poziomie bliskim Polsce, czy lekko niższym, ale Czechy mają populację około 10 milionów ludzi. W Europie natomiast mamy populację na poziomie 400 czy 500 milionów ludzi. To są obiektywne dane. Kolejna, bardzo ważna dana, czyli spadek wzrostu gospodarczego. Ostatnio różne światowe instytucje eksperckie skorygowały, że na koniec roku w Polsce ten spadek ma wynieść 3,4%, podczas gdy w Wielkiej Brytanii to ponad 10%, Niemcy w przybliżeniu ok. 8%. Już nie mówiąc o Francji, Włoszech, czy Hiszpanii, gdzie ten spadek będzie wysoce ponad dwucyfrowy, sięgający nawet 20%. To są dane obiektywne.

Może właśnie dlatego Międzynarodowy Fundusz Walutowy zasadniczo dobrze ocenił w Polsce reakcję na pierwszą falę Covid-19. Eksperci Funduszu zalecają kontynuowanie i rozszerzanie tych programów pomocowych. Jest jednak pewien minus, ponieważ sporo pieniędzy już wydaliśmy. Teraz chyba będzie tych funduszy znacznie mniej, niż pół roku temu.

Trzeba te pieniądze wydawać adekwatnie. To znaczy kalkulować koszt i efekt. Bardzo dobrze Panie redaktorze, że odniósł się Pan do MFW, bo jest to spojrzenia na cały świat, które obiektywizuje i pokazuje, że w tych trudnych warunkach my jesteśmy najbardziej efektywni. W związku z tym, tak jak Pan powiedział, niektóre media, czy niektóre grupy, a także pojedyncze osoby i ekonomiści, jeżeli mówią o czymś takim, to myślę, że nie dokonali do końca dokładnej analizy. Do czego zmierzam, mówiąc o kosztach i efektach? Otóż podczas pierwszej fali przeznaczyliśmy różne tarcze i dlatego nas chwalą, bo rząd Mateusza Morawieckiego wybrał bardzo trafną strategię – obronić miejsca pracy. Wszyscy ludzie zostali na pokładzie i właściwie już pod koniec maja, czy czerwca, kiedy siła pandemii osłabła, wówczas nie trzeba było wszystkich ponownie zatrudniać, bo oni już byli na pokładzie. Ci ludzie błyskawicznie podjęli produkcję i obrót gospodarczy. I widzimy, że na koniec października odnotowaliśmy przez GUS wzrost produkcji i wzrost gospodarczy, który był wynikiem odrobienia tego, co straciliśmy wiosną. Ten czynnik utrzymania zatrudnienia to jest właśnie relacja kosztu i efektu. Ekonomiści, którzy o tym zapominają i wchodzą tylko w emocje, czy poddają się presji niektórych mediów, bo podkreślam, że to niektóre media, nie mówmy o wszystkich...

Mam taką propozycję. Spróbujmy spojrzeć na to wszystko od tej drugiej strony, czyli od strony emocji. Rząd zdecydował się otworzyć galeria handlowe już od najbliższej soboty i mają one działać tak, jak inne sklepy z zachowaniem limitu 1 osoby, na każde 15 metrów kwadratowych powierzchni, ale czy nie jest to ryzykowna decyzja z punktu widzenia zdrowotnego?

To jest bardzo ważne pytanie. W społeczeństwie mamy tworzyć pewną równowagę nie tylko w pandemii, ale w ogóle. Tu mówimy o równowadze pomiędzy ekonomicznym, socjalnym funkcjonowaniu społeczeństwa, a zabezpieczaniem i obsługa medyczną ludzi chorujących i zainfekowanych. Chodzi o to, że jeżeli my nie będziemy dbali o tę stronę ekonomiczną, to ludzie nie będą mieli dochodu więc nie będą mieli za co kupować. Będzie to również prowadzić do wzrostu bezrobocia, do pogarszania się kondycji i zdrowia psychicznego społeczeństwa. Trzeba pogratulować premierowi, że zdecydował o uruchomieniu ruchu handlowego już od tej soboty. W przeciwieństwie do zachodu, gdzie planują to uruchomić na tydzień przed świętami, gdzie ludzie rzucą się i nikt nie będzie zważał na ograniczenia, to tam się rozpocznie szał infekcyjny. Tutaj rozłoży się to na kilka tygodni. Będzie to prowadzone w sposób systematyczny. Mało tego, ten ruch handlowy rozłoży się nie tylko na soboty i niedziele, jak to było przed pandemią. Ludzie pracowali, nie mieli czasu i w weekendy podejmowali intensywne zakupy. Teraz to się rozłoży równomiernie na poszczególne dni tygodnia, co oznacza, że z perspektywy ekonomicznej przedświąteczny obrót handlowy może być niewiele gorszy, niż w poprzednich latach.

Pytałem o to, ponieważ w dyskusjach internetowych mówi się sporo o groźbie zakażeń w marketach, biurach, na demonstracjach ulicznych. Podobno niektórzy z protestujących namawiają pocztą pantoflową, żeby nie zgłaszać lekarzom objawów chorobowych. To jest temat obecny i bardzo żywy, który pewnie będzie powracał. Które z prognoz gospodarczych wydają się Panu najbardziej racjonalne: te optymistyczne, ostrożne, czy te katastroficzne?

Jeśli chodzi o Polskę, to widzę to optymistycznie, ale nie super optymistycznie. Na pewno nie katastroficznie, ani nie umiarkowanie, ponieważ mamy już w tej chwili dowody. Gdybyśmy mówili o tym w kwietniu, to miałbym wiele wątpliwości co będzie. Natomiast teraz pokazaliśmy, że Polska jest przez rząd Premiera Morawieckiego zarządzana dobrze i mamy już pewną umiejętność. Firmy i przedsiębiorstwa też nabrały już umiejętności remodelingu w innym modelu funkcjonowania, co będzie bardzo przydatne również po pandemii. Wiele firm działa efektywniej z powodu zmiany organizacji działania, elastyczności kadry i tak dalej. Dlatego z tej perspektywy widzę to dobrze.

https://www.radiopoznan.fm/n/owihat
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 20:00 23:00 06:00 07:00 08:00

@TWITTER