NA ANTENIE: CANADA/PILOT
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Gen. Roman Polko: Putin chce odbudować imperium sowieckie 2.0

Publikacja: 04.11.2021 g.09:44  Aktualizacja: 04.11.2021 g.14:30 Roman Wawrzyniak
Poznań
Gościem porannej rozmowy Radia Poznań był były dowódca jednostki GROM gen. Roman Polko.
Gen. Roman Polko - Leszek Szymański - PAP
Fot. Leszek Szymański (PAP)

Oceniając sytuację na polsko-białoruskim pograniczu generał nie ma wątpliwości, że Putin posługuje się Białorusią do wywołania kryzysu migracyjnego, który ma być formą związania uwagi Europy w tym punkcie, aby realizować swoje cele rozszerzenia rosyjskiej strefy wpływów. Rosja po raz kolejny dokonuje też koncentracji wojsk przy granicy z Ukrainą. 

"Powinniśmy się temu z uwagą przyglądać" - mówił gen. Roman Polko.

Obawiam się, że Putin szykuje coś większego. Samo stawianie wojsk i koncentracja tych sił na granicy to nie jest koniec. Była Gruzja, była Ukraina – jak mawiał śp. Prezydent Lech Kaczyński – być może wydarzy się coś nowego. Wydaje mi się, że w tej chwili Putin szuka dogodnego czasu i terminu. Jak na Gruzję uderzył przed olimpiadą, tak teraz szuka tych słabości. Jak zobaczy, że Europa jest zajęta innymi problemami, a USA też mają swoje problemy, szczególnie po tym nieudanym wycofaniu się z Afganistanu, to może dokonywać kolejnych kroków i przekraczać kolejne czerwone linie, które dawno zostały mu wyznaczone

- uważa generał.

W ocenie generała Polko dodatkowe restrykcje, nałożone na Rosję, mogłyby spowodować, że Putin wpłynie na Łukaszenkę, aby zaprzestał sprowadzania migrantów na Białoruś, aby przerzucić ich przez granicę.

Cała rozmowa w audycji Kluczowy Temat poniżej:

Roman Wawrzyniak: Najpierw pozwolę sobie nakreślić krótki obraz tego, co mamy na wschodniej granicy. Najpierw grupa kilku, kilkunastu migrantów na granicy Polski z Białorusią. Później wykorzystywanie na tarczach dzieci. Następnie forsowanie drutów kolczastych przez już większe grupy migrantów. Teraz rzucanie w naszych żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej kamieniami i drewnianymi kłodami, a ostatnio nawet wtargnięcie trzech niezidentyfikowanych mężczyzn z długą bronią, którzy co prawda wrócili na teren Białorusi, ale miało to miejsce. O zielonych ludzikach nawet nie wspomnę. Jak powinniśmy odczytywać te wszystkie działania na naszej wschodniej granicy? Co one oznaczają?

Gen. Roman Polko: To jednoznacznie pokazuje, że tak naprawdę Kreml poprzez Łukaszenkę prowadzi przeciwko Polsce i Europie wojnę hybrydową, żeby realizować inne cele na innych kierunkach. Zauważmy, że jednocześnie eskalacja i prowokacje na granicy białorusko-polskiej i białorusko-litewskiej, a jednocześnie koncentracja dodatkowych sił i kolejne kierunki na Ukrainie, która zaczyna odbudowywać swoje siły zbrojne, dlatego dla Kremla staje się niebezpieczna. Oczywiście dochodzą też działania na Bliskim Wschodzie. Putin chce odbudować imperium sowieckie 2.0 i stosuje sposoby działania z minionej epoki. Putin chce Polsce i UE znaleźć po prostu zajęcie w postaci destabilizacji, wypychania tam migrantów. Jest to z pewnością część jakiegoś większego planu, na który trzeba patrzeć z uwagą, bo nie jest to taki zalew uchodźców, który miał miejsce w 2015 roku, a który bardzo negatywnie odbił się na sytuacji, która ma miejsce we Włoszech, Niemczech, czy we Francji.

Wspominał Pan Ukrainę, gdzie najświeższe doniesienia mówią, że Rosja gromadzi wojsko przy granicy z Ukrainą kolejny raz w tym roku. Wygląda na to, że jest to celowa strategia kołysania łódką – my odpuścimy, ale wy odpuśćcie nam w innych kwestiach, jak na przykład Nord Stream 2, itd.

Zdecydowanie tak. Dobrze, że Pan przywołał kwestię Nord Stream 2, bo okazuje się, że Niemcy, którzy weszli w ten biznes razem z Rosją, to same stały się ofiarą tego wspólnego projektu, ponieważ Rosja zawyżyła ceny gazu. Obawiam się, że Putin szykuje coś większego. Samo stawianie wojsk i koncentracja tych sił na granicy to nie jest koniec. Była Gruzja, była Ukraina – jak mawiał śp. Prezydent Lech Kaczyński – być może wydarzy się coś nowego. Wydaje mi się, że w tej chwili Putin szuka dogodnego czasu i terminu. Jak na Gruzję uderzył przed olimpiadą, tak teraz szuka tych słabości. Jak zobaczy, że Europa jest zajęta innymi problemami, a USA też mają swoje problemy, szczególnie po tym nieudanym wycofaniu się z Afganistanu, to może dokonywać kolejnych kroków i przekraczać kolejne czerwone linie, które dawno zostały mu wyznaczone. Niestety, jak patrzymy dzisiaj, to chociażby anekcja Krymu przeszła w zasadzie bezkarnie, bo wiele państw jest gotowych przejść nad tym do porządku dziennego, byle Putin nie szedł dalej.

Służby prasowe NATO, w odpowiedzi na pytanie Polskiej Agencji Prasowej, wydały taki komunikat: wykorzystywanie migrantów przez reżim Łukaszenki, jako taktyki hybrydowej, jest niedopuszczalne. Na tych oświadczeniach się właściwie kończy, a jak wspomnieliśmy przed chwilą, Niemcy robią z Putinem biznesy, jakby jedno z drugim nie miało nic wspólnego, jakby tego nie dostrzegali.

Powinniśmy zdecydowanie czynić dużo więcej. Myślę, że mocne restrykcje, nałożone na Rosję, która i tak ma już na utrzymaniu Białoruś, która już jest tymi restrykcjami dotknięta, być może skłoniłyby Putina do tego, żeby nakazał Łukaszence - czy pozwolił - zaprzestać tego procederu handlu ludźmi czy ściągania ich na własne terytorium, żeby ich przepychać.

Chociaż zrobienia jednego kroku w tył.

Rzeczywiście te wszystkie pisma, ta taka biała biurokracja, jest porażająca. Patrzę na ONZ i te wszystkie agendy, to w szczególności porażający jest protest, który wystosowali, mówiący o tym, że kwestia sytuacji na granicy polsko-białoruskiej powinna być rozstrzygnięta przez obydwa państwa w duchu solidarności. To jest stawianie na równi Polski i Białorusi, jako tych, którzy odpowiadają za ten kryzys. To, co jest w naszym kraju również, porażające, że wielu ludzi przejmowała tę wręcz absurdalnie niesprawiedliwą narrację. To jest poziom ogromnego absurdu, że stawia się znak równości pomiędzy tym, który dokonuje procederu prowadzenia wojny hybrydowej, i Polską, która broni się przed tym działaniem.

Jak ocenia Pan w tym kontekście, te działania, które w sprawie migrantów i w ogóle sytuacji na granicy podejmują politycy PO, czy Lewicy? Słyszymy od nich słowa o kryzysie humanitarnym bez wskazania winnego tego kryzysu.

Rzeczywiście działają w duchu ONZ, która nie widzi przyczyn i wpisują się w narrację Łukaszenki, który cynicznie, praktycznie śmiejąc się w twarz, gra na emocjach i widzi, że ta jego narracja, mimo że kłamliwa i prowadzona jako część wojny hybrydowej, to ona jest na terytorium naszego kraju kupowana. Stąd też zintensyfikował te działania na naszym kierunku, ponieważ na Litwie i Łotwie nie złapało, to został kierunek Polski.

Jak Pan ocenia, w tym kontekście, działania antypolskich mediów w Polsce? Co by Pan powiedział ludziom, którzy są w nie zapatrzeni? Te media pokazują dokładnie taką samą narrację, co media białoruskie reżimu Łukaszenki.

Łukaszenka się chyba uczył od terrorystów, bo ich strategia polegała na tym, że nie tylko bronią, ale przede wszystkim internetem i piórem należy atakować, czyli krótko mówiąc, propagandą w cyberprzestrzeni. Ta narracja, jeżeli jest kupowana, to czy ktoś chce czy nie chce, to wpisuje się w tę strategię i staje się albo pożytecznym idiotą, albo piątą kolumną Łukaszenki, która szkodzi bezpieczeństwu Polski. Warto, żeby ludzie, którzy z nimi współpracują, poszli po rozum do głowy, zastanowili się, co czynią i nie pozwolili grać własnymi emocjami. One mogą być bardzo często pozytywne, ale nie mogą być naiwne. Terroryści, a tak też określam Łukaszenkę, nauczyli się wykorzystywać słabości systemu demokratycznego, tej naszej zasady, że staramy się pomagać wszystkim ludziom i szczególnie troszczymy się o najsłabszych. Wykorzystują to po to, żeby w tych najsłabszych uderzać. Otworzenie tego kanału przerzutowego oznacza, że będą tutaj setki tysięcy migrantów, którym nie jesteśmy w żaden sposób pomóc. Doświadczenia z 2015 roku pokazały, że nawet ci przyjmowani tworzą równoległe społeczeństwa i nie potrafią się zasymilować. Tym ludziom trzeba pomagać na ich terytorium. Należy pomagać tym, którzy najbardziej tej pomocy potrzebują, a to nie są dokładnie ci, których stać na kupno bardzo drogich biletów lotniczych i na przemieszczanie się białoruskimi liniami lotniczymi na terytorium Europy.

Zwykłych widzów tych antypolskich mediów w Polsce można jeszcze próbować jakoś zrozumieć, ale trudniej mi zrozumieć generałów. Mamy zaskakujący ostatnio list generałów Skrzypczaka i Różańskiego, którzy wprost atakują naszych żołnierzy i zarzucają im działania godzące w honor polskiego żołnierza, czynią zarzuty o braku człowieczeństwa itd. Czy tak wolno Panie generale?

Jestem w stanie zrozumieć aktorów, artystów, którzy być może myślą emocjonalnie i dają się ponieść różnym emocjom, natomiast od ludzi, którzy zajmowali się budową strategii bezpieczeństwa Rzeczpospolitej wymagałbym, żeby jednak sięgali po jakąś głębszą refleksję. Krótko mówiąc, jeżeli mamy wojnę hybrydową, to należałoby usiąść do stołu i popracować nad strategią jak z tego wyjść. Oczekiwałbym raczej podpowiedzi dla naszych władz, jak można przeciwstawić się tym działaniom służb białoruskich, ich sił specjalnych i zielonych ludzików na naszej granicy po to, żebyśmy mogli się czuć bezpiecznie. Myślę, że nawet ta część społeczeństwa, która pozwala sobie na granie emocjami, to jednak od generałów wymaga mądrych i rozsądnych działań i pomysłów na rozwiązanie sytuacji kryzysowej, a nie wpisywanie się w taki lamentujący tłum „oj boli, boli, boli, jak tu pomóc, co zrobić”.

Jest też reakcja ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, który napisał, że „to kolejny absurd, że byli generałowie grożą żołnierzom, którzy bronią naszej granicy. Naśladują Frasyniuka, który zaatakował Wojsko Polskie. Zwracam się do wszystkich żołnierzy. Państwo polskie stoi za wami murem i jest wam wdzięczne. Nie dajmy się zastraszyć tym, którzy grożą Polsce.”

Podpisuję się pod słowami ministra Błaszczaka. Naprawdę od żołnierzy w mundurach oczekiwałbym szacunku dla naszych młodszych kolegów i towarzyszy broni. Oni naprawdę robią wspaniałą robotę - Wojska Obrony Terytorialnej, Straż Graniczna. Ten firendly fire, myślę, że obaj generałowie wiedzą, co to znaczy, to jest najgorsza rzecz, która mogłaby ich spotkać, czyli atak ze strony własnych sił.

Jak powinni reagować nasi żołnierze na takie prowokacje, jak to przeładowywanie długiej broni przez nazwijmy to „zielone ludziki”? Czy powinna być jakaś adekwatna odpowiedź? Jaka jest Pana opinia?

Każda sytuacja jest inna i podlega indywidualnej ocenie. Natomiast po pierwsze, to musi być zdecydowana reakcja. Nasi żołnierze i pogranicznicy doskonale wiedzą, że w sytuacjach zagrożenia życia mają prawo odpowiedzieć i użyć broni. Z drugiej strony, za to też ogromny szacunek, nie ulegają tym prowokacjom, które idą co raz dalej, a co widzimy na kolejnych obrazkach.

To też pokazuje, w jak trudnej są sytuacji.

Ta sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, jest naprawdę bardzo trudna. Widać, że Łukaszenka dąży do takiej eskalacji, w której doszłoby wręcz do wymiany ognia. Całe szczęście, że wśród żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej jest wielu specjalsów doświadczonych w działaniach bojowych i naprawdę trudnych sytuacjach, których doświadczali podczas misji w Iraku czy Afganistanie. Oni potrafią reagować na to właśnie spokojnie, nie emocjonalnie i właściwie dowodzić swoimi żołnierzami.

https://www.radiopoznan.fm/n/4ZwCkm
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 16:00 17:00 23:00 07:00 11:00

@TWITTER