- To opowieść o teraźniejszości i wspomnieniach, jakie przywołuje postać rodzica alkoholika i o szukaniu spokoju, którego może nie być - mówi reżyser Kuba Kapral.
Myślę, że próbujemy znaleźć takie momenty, takie przestrzenie spokoju, ale być może te traumy, te rany są tak głęboko wrośnięte, że jest bardzo trudno z tym spokojem, ale nie powiem, że nie próbujemy. Scenografia mniej więcej oddaje takie schronienie z koców, z prześcieradeł, z kołder. Mamy oświetlenie świąteczne, wyłącznie lampki choinkowe, nie używamy teatralnych świateł. Jest to przestrzeń ciasna, gdzie aktorzy i widzowie są w jednej przestrzeni dosyć ciasno stłoczeni, także ten kontakt jest bardzo bliski.
Spektakl wróci na poznańskie deski w listopadzie.