Jeśli klub żużlowy nie poradzi sobie z zadłużeniem to może nie uzyskać licencji na przyszłoroczne starty w I lidze. - To może oznaczać koniec klubu - ostrzega radny miejski Arkadiusz Masłowski. Chce aby prezydent i starosta wsparli Start Gniezno.
Prezydent Gniezna Jacek Kowalski twierdzi, że dał klubowi tyle ile mógł, czyli od 2007 do dziś około 8 mln zł. Szef rady Nadzorczej Start Gniezno SA - Robert Łukasik przypomina że większość z tych pieniędzy poszło na remonty stadionu żużlowego, który należy do miasta, a nie na klub. W tym roku miasto dało jedynie 400 tys zł netto, a starostwo zaledwie 10 tys zł. - To kpina - mówi Łukasik, bo w innych miastach drugoligowe kluby dostają od samorządów trzy razy więcej.
Klub nie ukrywa, że ma zadłużenie wobec zawodników, ale działacze twierdzą, że spłata 1,5 milionowego zadłużenia nie będzie dla nich problemem. Jednak trwa walka z czasem, bo z uregulowaniem zobowiązań wobec zawodników mogą nie zdążyć do przełomu listopada i grudnia, a wtedy mija czas wydawania licencji na przyszły sezon.