"Kibice pokazali, że są odpowiedzialni" - powiedział Radiu Merkury Marcin Kawka z Wiary Lecha. "Pieniądze wpływają głównie z Wielkopolski, ale również z zagranicy. Są to wpłaty po kilkadziesiąt złotych - najwyższa to tysiąc złotych" - dodaje Kawka.
Wiadomo już, że miasto nie będzie czekało na zakończenie zbiórki. "Pieniądze na pokrycie szkód pochodzą z tzw. funduszu ratowniczego" - wyjaśnia rzecznik prezydenta Poznania Anna Szpytko. "Zależy nam na tym, aby uszkodzenia szybko naprawić, niezależnie od tego, że oczywiście inicjatywę kibiców przyjęliśmy z zadowoleniem. Sami pokryjemy koszty naprawy, natomiast z chwilą kiedy kibice zbiorą ostateczną kwotę - uzupełnimy fundusz ratowniczy" - tłumaczy Szpytko.
Wiara Lecha podkreśla, że po raz pierwszy w Polsce kibice zbierają pieniądze na naprawę tego, co sami zniszczyli. "To pokazuje, że Lech ma odpowiedzialnych kibiców" - dodaje Marcin Kawka.