Seniorzy mogą poczekać....

Uroczystości Narodowego Dnia Pamięci odbyły się w czwartek m.in. w Poznaniu, Lesznie i Gnieźnie. Pamięć Żołnierzy Wyklętych uczcili także mieszkańcy Jarocina. W południe złożyli kwiaty i zapalili znicze pod tablicą na dawnym budynku UB. Tablica powstała z inicjatywy Związku Więźniów Politycznych i Represjonowanych Okresu Stalinowskiego.
To nie jest jedyne miejsce w południowej Wielkopolsce, gdzie pamięć o partyzantach antykomunistycznych jest przywracana. We wsi Benice pod Krotoszynem w ubiegłym roku postawiono kamień, która ma przypominać o żołnierzach podziemia niepodległościowego, którzy zginęli w tej miejscowości w starciu z siłami bezpieki 66 lat temu.
Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbywają się w całej Polsce. Święto służy oddaniu hołdu "Żołnierzom Wyklętym", czyli tym, którzy po drugiej wojnie światowej, jako żołnierze antykomunistycznego podziemia walczyli o prawo do samostanowienia polskiego społeczeństwa, stawiając opór sowietyzacji Polski i podporządkowania kraju Związkowi Radzieckiemu. Pod nazwą "Żołnierze Wyklęci" kryje się wiele tysięcy osób zrzeszonych w różnych organizacjach, jak: Armia Krajowa Obywatelska, Narodowe Siły Zbrojne po 1944 roku, czy Wolność i Niezawisłość.
Święto jest obchodzone 1 marca, w rocznicę stracenia przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa kilku członków kierownictwa IV Komendy Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". 61 lat temu, 1 marca 1951 roku w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie ponieśli śmierć: ppłk Łukasz Ciepliński, mjr Adam Lazarowicz, por. Józef Rzepka, kpt. Franciszek Błażej, por. Józef Batory, por. Karol Chmiel i mjr Mieczysław Kawalec.
O Żołnierzach Wyklętych mówimy dziś na antenie.
Przez lata nie wolno było mówić prawdy o antykomunistycznym podziemiu zbrojnym, organizacjach, które od chwili zakończenia wojny aż do 1963 roku walczyły w konspiracji. Nie mówiono o tym w szkołach, nie pisano w książkach. Jeśli wspominano, to z pogardą - mówiąc o nich: bandyci, zdrajcy, szpiedzy, zaplute karły reakcji. W ostatnich latach zaczynamy o nich mówić o nich zupełnie inaczej - bohaterowie, niezłomni, wierni wartościom wolnej Polski. Przez lata byli jednak wyklęci. Ostatnim żołnierzem wyklętym był Józef Franczak ps. Lalek z oddziału Zapory, zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych w woj. lubelskim, prawie 20 lat po wojnie - 21 października 1963. Miał wtedy 45 lat. Właściwie przez całe dorosłe życie się ukrywał.
Dlaczego data 1 marca jest taka ważna? Kim byli żołnierze antykomunistycznego podziemia - kto do nich dołączał, ilu ich było? Jak te oddziały funkcjonowały w Wielkopolsce? Do kiedy działała partyzantka w naszym regionie, w jakich miejscach stacjonowały oddziały leśne? Historycy apelują - przywróćmy ich pamięci. Czy to jest łatwe? Czy to jest możliwe? Czy historia "Żołnierzy Wyklętych" jest nam potrzebna?
Jednym z "Wyklętych" był nieżyjący już Bogumił Adamski, ps. Tygrys. Zmarł kilka dni temu. Rok temu spotkał się z naszym reporterem Adamem Sołtysiakiem i opowiedział mu historię swojego życia. Na początku wojny został wysiedlony do Generalnej Guberni. Wstąpił do AK w 1942 roku - w końcu trafił do oddziału legendarnego Zapory. Aresztowany pod koniec 1944 roku przez NKWD został wywieziony do ZSRR. Z łagru wrócił w 1946 roku i... ponownie zgłosił się do swojego partyzanckiego oddziału.
Lokalnie pamięć o Żołnierzach Wyklętych istnieje i są starania by ją przekazać młodym pokoleniom. Partyzantów, którzy walczyli z siłami bezpieczeństwa przypomina pomnik w Benicach pod Krotoszynem. Stanął kilka miesięcy temu, dla upamiętnienia bitwy która odbyła się tam w maju 1946 r. Pomnik powstał dzięki zaangażowaniu miejscowej szkoły - powiedziała nam nauczycielka Bogumiła Pawlik-Berek.
Choć od tych wydarzeń minęło wiele lat mieszkańcy Dobrej i okolic ciągle bardzo różnie oceniają powojenne poczynania Eugeniusza Kokolskiego pseudonim ,,Groźny " i jego oddziału. Jedni uważają, że to bohater inni, że bandyta. Skąd takie sprzeczności? Iwona Krzyżak zapytała Andrzeja Tyczyno ze Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Dobrskiej.
W miejscu gdzie ,,Groźny " i jego ludzie wpadli w zasadzkę zastawioną przez UB ustawiono głaz z tablicą pamiątkową. Pojawił się na niej napis - ,,Tym którzy pragnęli niepodległej Polski. Żołnierzom Wyklętym, bohaterom z oddziału porucznika Eugeniusza Kokolskiego ps. Groźny. Mieszkańcy Gminy Dobra. Dziś odbywają się tam uroczystości, które mają przypomnieć te wydarzenia.
Podpułkownik Łukasz Ciepliński "Pług", "Grzmot" - to "Wyklęty" najbardziej bliski Wielkopolanom, jego rodzina zachowała grypsy od niego z więzienia. W jednym z nich pisał do żony "Kochana Wisiu! Jeszcze żyję, chociaż są to prawdopodobnie już ostatnie dla mnie dni. Siedzę z oficerem gestapo. Oni otrzymują listy, a ja nie. A tak bardzo chciałbym otrzymać chociaż parę słów Twoją ręką napisanych (...). Ten ból składam u stóp Boga i Polski". Czy zachowało się dużo pamiątek po tych żołnierzach?
Nie wszyscy - do dziś - dają się przekonać, ze żołnierze antykomunistycznego podziemia byli patriotami, walczącymi o prawdziwą wolność, przeciwko Sowietom. Zbigniew Herbert napisał kiedyś "nie dajmy zginąć poległym" - to czy spełnimy to wołanie zależy już teraz tylko od naszej postawy. Od nas samych - kogo w naszej polskiej, skomplikowanej historii będziemy pamiętać, kogo postawimy jako wzór naszym dzieciom i kim chcemy być. "Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem - staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium" - to już słowa marszałka Józefa Piłsudskiego.
(Radio Merkury+IAR)