50-latek, który zmarł, mieszkał sam. W nieogrzewanym lokalu, bez prądu. Mężczyznę często odwiedzali koledzy od kieliszka. W czasie jednej z libacji, grodziszczanin zasnął. Jeden kompanów zauważył po chwili, że mężczyzna nie oddycha. Lekarz stwierdził śmierć z wyziębienia.
Policjanci uratowali natomiast trzech bezdomnych, mieszkających w drewnianej szopie niedaleko dworca PKP. Funkcjoariusze zabrali stamtąd dzikich lokatorów. Z kolei anonimowy przechodzień uratował życie mieszkańcowi Grodziska, który kompletnie pijany siedział na śniegu w centrum miasta. Skrajnie wyczerpany trafił do szpitala.