Para mieszkała w wynajmowanym mieszkaniu na osiedlu Złote Łąki pod Kaliszem. Między nimi się nie układało, doszło do awantury. Kobieta w złości wyrzuciła ubrania partnera przez okno, a później także garnek z zupą i nakazała mu opuścić mieszkanie. Mężczyzna najpierw wyszedł, ale niedługo później wrócił. Doszło do szarpaniny, a następnie:
Zadała mu dwukrotnie trzymanym w ręku nożem kuchennym cios. Jeden cios w lewe ramię, a drugi w klatkę piersiową
- mówił prokurator Wojciech Tomczyk z Prokuratury Rejonowej w Pleszewie.
28-latek osunął się na podłogę. Kobieta zadzwoniła do swojej szefowej i powiedziała, że zrobiła coś złego.
Dziś przed sądem nie chciała składać wyjaśnień. Odpowiadała jedynie na pytania obrony. Mówiła, że chciała tylko nastraszyć, nie chciała zabić. Twierdziła, że odruchowo się zamachnęła i nie spodziewała się takiego skutku.
Kobieta nie przyznała się do zamiaru pozbawienia życia swojego partnera. Za zabójstwo grozi jej kara od 10 lat więzienia do dożywocia.