Policjanci powiedziedzieli Radiu Merkury, że remont odbywał się na zlecenie kolei. - Pociąg najechał na grupę pracowników będących na torach, na których nie powinni się znajdować - mówi o przyczynach wypadku po wstępnych ustaleniach prokurator Ireneusz Idziaszek z Prokuratury Rejonowej we Wrześni. - Dlaczego się tam znaleźli ustalimy w toku śledztwa - dodaje.
Pociąg rozbił metalowy wózek, na którym pracowała ekipa. Wygląda na to, że pracownicy w ogóle nie spodziewali się go na tym torze. Skład z Amsterdamu długo stał na miejscu tragedii. Maszynista nie był pewien, czy jego pojazd nie został uszkodzony. Technicy kolei orzekli, że nie. Podczas prokuratorskich oględzin ruch na trasie Berlin-Warszawa odbywał się drugim torem.