Dziś prezydent Poznania przekonywał, że do jego odwołania nawołuje Mariusz Wiśniewski, czyli zdymisjonowany niedawno zastępca.
Tym, który nawołuje do odwołania, jest odwołany zastępca z tej samej partii politycznej, także to jest nowum czy pewna odmienność, bo do tej pory chyba takiej sytuacji nie mieliśmy w innych miastach. On przecież twierdził, że należy odwołać Jaśkowiaka. Zakomunikował wprost. Przynajmniej takie informacje do mnie spłynęły
- mówi prezydent.
Jacek Jaśkowiak mówił, że decyzje mieszkańców przyjmie z pokorą. Jednocześnie przyznał, że rozmawiał z rodziną o swojej przyszłości.
Syn do mnie zadzwonił, gdy o tym usłyszał i mówił: wiesz, miejsce w firmie na ciebie czeka i ja na Ciebie też czekam. Nie mam takich problemów jak Mariusz Wiśniewski, że on tylko w polityce działał, działałem też w innych obszarach i nie boję się powrotu do takich aktywności, którymi się kiedyś zajmowałem
- dodaje Jaśkowiak.
Prezydent Poznania nie chciał dziś oceniać szans na zebranie wymaganej liczby podpisów, by zwołać referendum. Jacek Jaśkowiak przekonywał, że - jak stwierdził - będzie robił swoje. "Nie miałem wątpliwości, że odwołanie Mariusza Wiśniewskiego czy zmiany, które robię w ZDM doprowadzą do takich emocji" - mówił prezydent Poznania.