Zajączkowska-Hernik zwracała uwagę, że w poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego nie złożono ani jednego wniosku o wotum nieufności wobec przewodniczącej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen. Tymczasem w obecnej kadencji, trwającej zaledwie półtora roku, pojawiły się już cztery takie inicjatywy. Według europosłanki jest to wyraźny sygnał, że parlamentarzyści „przestają się bać” i coraz częściej sprzeciwiają się polityce prowadzonej przez Brukselę.
Polityk Konfederacji mówiła również o politycznym szantażu oraz naciskach, jakie – jak twierdziła – mają być wywierane na europosłów deklarujących poparcie dla wniosków o wotum nieufności. Podkreślała, że choć kolejne głosowania nie kończą się odwołaniem przewodniczącej Komisji Europejskiej, same wnioski wykorzystywane są do nagłaśniania „patologii w Unii Europejskiej”. Najostrzejsze słowa skierowała bezpośrednio pod adresem Ursuli von der Leyen, nazywając ją „źródłem wszelkiego zła w Komisji Europejskiej”.
Mimo że wiele państw się buntuje, mimo że Francja sprzeciwia się umowie Mercosur, Niemcy polityce klimatycznej, a Włochy polityce migracyjnej, ta kobieta ma to gdzieś. Wykorzystuje wszelkie możliwe narzędzia, by szantażować liderów państw, przekupywać ich i sprawiać, by mimo sprzeciwu dalej tkwili w strukturze, jaką jest Unia Europejska
– mówiła europosłanka.
Spotkanie, które odbyło się w hotelu Perła, zgromadziło licznych sympatyków europosłanki. Nie zabrakło jednak mieszkańców popierających obecny polski rząd, co momentami prowadziło do emocjonalnych wymian zdań. Uczestnicy mieli możliwość zapisywania pytań do europosłanki; na część z nich Zajączkowska-Hernik odpowiadała na zakończenie spotkania.
Jedno z pytań dotyczyło pobierania przez nią unijnego wynagrodzenia mimo krytycznego stanowiska Konfederacji wobec Unii Europejskiej. W jego treści pojawiło się również stwierdzenie, że Konfederacja chce opuścić Unię Europejską. Europosłanka odpowiedziała stanowczo, że jej celem jest reforma wspólnoty, a nie wyjście z UE. Podkreśliła także, że zdobyła ponad 100 tysięcy głosów poparcia. Jak zaznaczyła, to wyborcy zdecydowali, że ma ich reprezentować, a za swoją pracę i postawę może otrzymywać wynagrodzenie – jak każdy normalny człowiek, który pracuje.