Argumenty pozostały te same co w sporze publicznym na łamach mediów tradycyjnych i społecznościowych. W imieniu komisji, radna Ewa Sławska z Koalicji Obywatelskiej odczytała oświadczenie na forum rady.
Potępiamy próby instrumentalnego wykorzystania tej sytuacji przez ugrupowania skrajne do szerzenia treści ksenofobicznych.
- mówiła Sławska.
Reprezentujący środowiska konserwatywne prezes wrzesińskiego klubu Gazety Polskiej radny Piotr Borowicz powtórzył to, co już publicznie w tej sprawie mówił, że nie chodzi o żydowskie pochodzenia Louisa Lewandowskiego, a niewłaściwość wykonywania utworów w języku niemieckim w murach kościoła, który wspierał dzieci wrzesińskie. Tego - jego zdaniem - dotyczyły protesty mieszkańców.
Jedynym celem tego było to, żeby nie odbyło się to w tym miejscu.
- mówił Borowicz.
Oświadczenie nie zostało poddane pod głosowanie całej rady, bowiem powstał spór proceduralny dotyczący kompetencji rady do wydawania oświadczeń. Ma być rozstrzygnięty po przejrzeniu nagrania z obrad komisji.
Organizatorem planowanego na październik koncertu muzyki Louisa Lewandowskiego, urodzonego we Wrześni kompozytora pochodzenia żydowskiego, była Fundacja Dzieci Wrzesińskich. W programie znalazły się utwory Lewandowskiego, wykonywane m.in. przez chór z Berlina i miejscowe dzieci, także w języku niemieckim.
Krytycy – w tym poseł Grzegorz Braun – twierdzili, że koncert „urąga pamięci dzieci wrzesińskich”, które sto lat temu protestowały przeciw modlitwie po niemiecku. Organizatorzy odpowiadali, że to gest pamięci o wybitnym wrześnianinie i przykład dialogu międzykulturowego. Pod presją gróźb wydarzenie odwołano.
Prymas Polski, abp Wojciech Polak, nazwał to „bolesnym incydentem” i przypomniał, że wolność kultury i religii to wartości, o które dzieci wrzesińskie kiedyś walczyły.