NA ANTENIE: STATKI NA NIEBIE/DE MONO
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Śledztwo w sprawie śmierci poznańskiego dziennikarza umorzone. Kim był sprawca?

Publikacja: 29.10.2025 g.16:27  Aktualizacja: 30.10.2025 g.10:04 PAP
Poznań
Śledztwo w sprawie śmierci poznańskiego dziennikarza Wojciecha Cieślewicza - umorzone. Ustalono, że w 1982 roku jego zabójstwa dokonał funkcjonariusz ZOMO, ale postępowanie jednak umorzono z powodu nie wykrycia sprawcy przestępstwa - poinformował Instytut Pamięci Narodowej.
cieślewicz stan wojenny Krzysztof Nowak i Piotr Walerych internowani - Leon Bielewicz - Radio Poznań
Fot. Leon Bielewicz (Radio Poznań)

Spis treści:

    "Nie bez znaczenia dla takiego stanu rzeczy pozostaje, że bezpośrednio po zdarzeniu Służba Bezpieczeństwa i Milicja Obywatelska podjęły bezprawne działania, by zatrzeć ślady przestępstwa i nie dopuścić do postawienia jego sprawcy przed sądem" – przekazał (w komunikacie) prokurator Marek Rabiega z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie.

    To szczecińska oddziałowa komisja prowadziła od 2023 roku - podjęte na nowo - postępowanie w tej sprawie.

    29-letni Wojciech Cieślewicz - dziennikarz Głosu Wielkopolskiego -  był pierwszą ofiarą stanu wojennego w Poznaniu. Został ciężko pobity przez ZOMO w centrum Poznania 13 lutego 1982 r. i zmarł niecały miesiąc później.

    Jak poinformował prok. Rabiega, w śledztwie ustalono przebieg zdarzeń. Przed godz. 17 Cieślewicz wracał do domu z centrum miasta, gdzie odbywała się manifestacja mieszkańców przeciwko stanowi wojennemu.

    Po godz. 17 dotarł do przystanku tramwajowego na Moście Teatralnym i oczekiwał na tramwaj linii 8, by udać się na ulicę Szamotulską, gdzie mieszkał

    - przekazał prokurator.

    Jak ustalono, około godz. 17.40 na przystanek wbiegło kilku funkcjonariuszy z patrolu ZOMO, którzy prowadzili działania – jak to wówczas oficjalnie określano – "rozpraszające uczestników nielegalnej demonstracji". W istocie polegały one - jak pisze IPN - na użyciu pałek szturmowych i innych środków przymusu bezpośredniego wobec osób przebywających na ulicy, głównie wobec młodych ludzi.

    Funkcjonariusze podbiegli następnie do Cieślewicza i jeden z nich, bez powodu i ostrzeżenia, zadał pokrzywdzonemu silne uderzenie długą pałką szturmową w środek głowy. Wojciech Cieślewicz upadł na chodnik, nie był w stanie się podnieść, wyszepnął tylko słowa: "za co, przecież nic nie zrobiłem". Wówczas ten sam funkcjonariusz zadał mu kolejne uderzenie pałką szturmową w głowę

    – zrelacjonowano w komunikacie IPN.

    Zomowcy nie udzielili ciężko rannemu mężczyźnie pomocy, zostawili go leżącego na ziemi. Na skutek doznanych obrażeń czaszkowo-mózgowych Wojciech Cieślewicz zmarł w szpitalu 2 marca 1982 r.

    Jak poinformował prok. Rabiega, prokurator stanął na stanowisku, że 13 lutego 1982 r. „funkcjonariusz ZOMO dokonał zabójstwa Wojciecha Cieślewicza, nie zaś – jak to dotąd przyjmowano – pobicia, w następstwie którego doszło do śmierci pokrzywdzonego”.

    Milicjant zadał mu bowiem dwa silne ciosy długą pałką szturmową, które były intencjonalnie skierowane w głowę, w jeden z najważniejszych i newralgicznych dla życia organów ciała

    - zaznaczył.

    Dodał, że w czasach PRL „zniszczono dokumentację wytworzoną przez jednostki ZOMO operujące tego dnia w Poznaniu, nakłaniano świadków do składania fałszywych zeznań, ukrywano dowody oraz tworzono fałszywe, zaś śledztwo Prokuratury Wojsk Lotniczych w Poznaniu było swego rodzaju formalnością, przeprowadzono je pobieżnie, dążąc do jak najszybszego zakończenia postępowania”.

    W tej sprawie przesłuchano kilkudziesięciu funkcjonariuszy, kilkudziesięciu świadków, przeprowadzono liczne poszukiwania dokumentów oraz wykonano szereg innych czynności procesowych w poszukiwaniu dowodów, które mogłyby pozwolić wyjaśnić tę zbrodnię. Jednocześnie ustalono, że nie żyją już osoby z kierownictwa MO i ZOMO dowodzące tamtą akcją pacyfikacyjną w Poznaniu.

    Jeszcze w 1990 roku Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do Zbadania Działalności MSW wniosła o podjęcie na nowo śledztwa w sprawie śmierci Cieślewicza; sprawę podjęła wtedy Prokuratura Wojewódzka w Poznaniu. W wyniku dochodzenia ustalono, że pobicia dokonali funkcjonariusze kompanii V ZOMO. W stan oskarżenia postawiono b. funkcjonariusza ZOMO; w 1993 roku poznański sąd uniewinnił jednak mężczyznę, podając jako powód brak dostatecznych dowodów winy.

    Wojciecha Cieślewicza upamiętnia tablica znajdująca się na Moście Teatralnym, ufundowana z okazji 10. rocznicy jego śmierci. W 2015 roku miejscy radni zdecydowali o nadaniu jego imienia skwerowi w centrum Poznania.

    PAP
    https://www.radiopoznan.fm/n/If5dLC