Chodzi o zdarzenie z lipca ubiegłego roku. Mężczyzna zostawił dobermana w aucie na parkingu. Wyszedł na zakupy. Tego dnia termometr wskazywał 34 stopnie Celsjusza. Przechodnie widząc psa w aucie, zaalarmowali służby. Strażacy wybili w samochodzie szybę i wyciągnęli zwierzę na zewnątrz. Na uratowanie zwierzęcia było już za późno.
Sędzia Agnieszka Wachłaczenko argumentowała, że wyrok bezwzględnego więzienia ma być ostrzeżeniem dla innych, którzy bagatelizują takie sytuacje.
Trudno przewidywać, co może dotrzeć do oskarżonego. Miejmy nadzieję, że wyrok dość surowy uświadomi mu, że takich rzeczy się nie robi. Zwierzę było całkowicie zależne od niego
- mówiła sędzia.
Wcześniej w tej sprawie zapadł wyrok nakazowy, bez przeprowadzania rozprawy. Sąd uznał mężczyznę za winnego i wymierzył mu karę 4 tys. złotych grzywny i roczny zakaz posiadania zwierząt. Prokurator jednak nie zgodził się z wyrokiem i sprawa trafiła na wokandę w normalnym trybie.
Oprócz roku więzienia sąd zakazał mężczyźnie posiadania zwierząt przez 5 lat oraz wypłatę nawiązek dla dwóch organizacji prozwierzęcych.
Wyrok nie jest prawomocny. Oskarżonego nie było dziś na sali rozpraw.